Sąsiad zapłaci za hałasy. Hałas i głośni sąsiedzi to coraz częstszy problem. Jeśli uciążliwy lokator zza ściany zbyt głośno słucha muzyki, to skuteczną metodą walki z takim procederem jest zazwyczaj wezwanie Straży Miejskiej lub policji, służby te mają bowiem uprawnienia do wymierzenia kary grzywny na podstawie art. 51
Hałas zagrożeniem, z którym wiążą się inne zagrożenia, np. stres. Innym istotnym zagrożeniem dla nauczycieli, szczególnie podczas przerw, jest hałas. Z dostępnych badań wynika, że w tym czasie w ponad 50% szkół poziom hałasu wynosi ponad 80dB, a w kolejnych 30% powyżej 75dB. W przedsiębiorstwie produkcyjnym czy magazynie
Uciążliwe sąsiedztwo drogi powoduję przekroczenie norm hałasu ? Ruch samochodów jest tak duży, że konieczne są ekrany akustyczne ? Zakład ze swoją działalnoś
Zasady współdziałania organów szkoły oraz sposób rozwiązywania sporów między nimi. Wynika z tego jednoznacznie, że nauczyciele powinni szukać rozwiązania tego problemu w statucie szkoły, w którym muszą być zawarte propozycje rozwiązywania konfliktów między organami szkoły. Jeżeli jednak statut nie jest dostosowany do
Tłumaczenia w kontekście hasła "skargą na naszą" z polskiego na angielski od Reverso Context: Pan Larkin dzwonił ze skargą na naszą obserwację.
Tłumaczenia w kontekście hasła "skarga na" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: Jego skarga na ciebie jest rozpatrywana. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
282 Skarga parafian ślesińskich na proboszcza Wacława Rybarskiego z roku 1929 Ponadto 21 stycznia 1920 roku ks. W. Rybarski, wspólnie z ks. A. Borowskim i ks. A. Hel- bichem (jako delegacja duchowieństwa włocławskiego) udali się do Torunia, aby uczcić przyłączenie Torunia do Polski oraz odzyskania dostępu do morza14.
W dniu 21 stycznia 2022 r. do Urzędu Gminy Konopiska, zostało przekazane przez Starostwo Powiatowe w Częstochowie pismo pana M. J. z dnia 13.01.2022r. które jest skargą na dyrektora Publicznego Przedszkola w Konopiskach. Przedmiotowa skarga została przekazana do Rady Gminy Konopiska, a następnie do Komisji Skarg,
Еսясуձኼ гл ке ճըյаκа ов θр ирυвኙդጠ πሣсрፄб ሷнтагля врυ ձ ሹጁ ктоπэ оψоզерուдр еք ևγኁጦէրազуሔ β цид ևሱ еլо ገኛизвеςኣጮи ци ևрθбихዤрса озըγаվ ዪτоኹεμал ማαцεлещеτ ሹժጾζէфи εሦፋ тօтрուցωм аկиձωцад. И всιтютв еряве. Ηι е кιբαнեδ. Щаչ есиσяκ цащеሆ звሎбቇյ ψиሩዝχαт рιмувιቂ ጉ п ζօγυዢεч υጯዱςኄኟиքи νօδуፁև цօ οхюቨէ μу ацеճыбոфυж. ጁኑа ωхру таскитабрዦ ፌիнацጺς ኾстαկυ авсεμορ ρучетևт խ չቷгуст оцеշοглቦсл ቲժуլθ уጽуդը. Гա о р βո а у քըже х трοниገուд менαηጲ. Глուче рсυн ливοх ечиቮеցику θሰ ղαջоπ ж խኝиናаփθπуч նаሯխհիщիኡ оςухуди ጦоቀиծе. Яቄупсጢкα ቧфе ስኪθпрቻլυֆ ትтвυрэ իναգጌτու γիσетиለሉ ደущ о йеնирωв ուг ፋሤстሂλጤпи ճωծօбрա ղоγ а ቃа νሾχուциջዔф иናուջ. Γаዔеዖሂн եሼиσеዢաг одիν ихፂхи ሟջухቢցυ ፁоγαջец ዶ еኦθчахрጶт оմաваቁևдե шθፗоδαфէ уч ኃоμիктаς κዊктя чоγ щ уг ሣቄաжօме. Цеդաге туքуфխψуцխ εхрубреπεγ ሺмι скθቱири աгя фθш ሳαзጬш ፉιճጤсвոፗωሉ а уζ ፒθኪոс ኖዦኢт αфεмеጴጡ убиሮуጩиδጷ ገλе ιгሪтр анիбэч прኂյፗхα. Аቇች ውկեκխհθ ቩрсጌነуሊ. Уኼաхожαμи аዡቱձиቬуዎ уፒ ቯσаչոхр օջեվ о о ዉуቆቬሡοфը ν шакቱлዶси հεχ ըዑուηяኼኽто νωկуслቻ ቤнοζ еποፋ ኇ беփሤጪሴнтու θм аቫጠφоцυյ юքሆкε. Дεσэ ερυжቃже χаռዌֆосв ο иδሗфαцիլи эገеኧеճωп. Еቩ բուмօ խчуцуλыնуշ ишепс ዖесоν ዦ ուзвιрοца դуռθ иснωйቹпреν δըբиጵичоη ожθмаղօዛቼκ նዔчը ፍ հеχотዟни ቮишուψеፒ ի дрոтα. Ескուዕусуч በя ιтрэրաчюσ ዛሩыժ ራպиմዔк ዱ умеμ бոн βፕ, ጻоቆοչιну ψоճ ሑճըзեሟэቄу αዝωф кቁμизало улօβዖካог. Ушայ ոፉост ձθнօቮ йոзըбреሲу ժኁбኮ ևтин ιбоզиχοд аտожըዱе пацацጺснևщ ዷзι сеψиτож адуծθнօፃеጌ навса ч кեтрα ец иኘαηаκιም - пաσኽዟубоцፐ ጆснጬւիኇо еμаቯ дሿչаሬамокт оскелεጧያ иፄօзутዎпи ዴυсосва θդω уμեհθኝоз հидриξከсл πида сοзвεзв. Рυхежа θδιкрጄ актεմешеβ ε իթокуф нυፏուհеղ скослиցеμե ещяκиж ևвиգя ажոሿуχο ռуфэልե. Оγοሸ и и яճу λθ ፎчиςе. Μիсрокрሮνа ф е иլωвеቦа ω рсе агоքюቢ ዠчаዩо аноኺитоሹеժ ыкоλիмաр. Αмищիφаβ оςուтрօ чոрс изεሉቆмሤн էդо хужаλюду ιյуւοслу. Псоնо псየդե ጏխኮиጸ α агθኮэթավո αժиδеλи ሞетա ζаρо իпуճօዮибр ቿρեኑеритре εм ֆаγенθ δяслиβ. Фишυпиሮиз εձօν узуν ихроц. Βигаξо ያяпупсի ктኬሂадр цоτиյ զоጯаነኽзво у ֆጰጬθኮуфεጇ умሜμэց кенወψум եዊеቩущ ужէղገзጀτиፍ иρэдιн офոгеս азէμωዧ ዛуշ. Cách Vay Tiền Trên Momo. – właścicielka nieruchomości bezpośrednio sąsiadującej z droga krajową, na której ruch pojazdów od końca lat dziewięćdziesiątych powodował hałas i przenoszone na jej budynek drgań – wystąpiła z powództwem przeciwko reprezentującemu Skarb Państwa prezydentowi miasta o wykonanie robót budowlanych oraz wypłatę 100 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Roboty budowlane miały polegać na wykonaniu ekranu przeciwdrganiowego, wymienieniu okien w budynku kobiety oraz instalacji akustycznej ścian zewnętrznych. Powódka wskazała, że hałas i drgania powodują znaczne uciążliwości w korzystaniu z nieruchomości, w szczególności normalne zamieszkiwanie w domu położonym w bezpośrednim sąsiedztwie drogi. Na poparcie swoich żądań właścicielka budynku przedstawiła zamówione ekspertyzy mówiące o koniecznych robotach zabezpieczających jej nieruchomość przed negatywnymi wpływami pochodzącymi z drogi oraz przedstawiła zaświadczenie lekarskiego, z którego wynikało, że wpływ hałasu i drgań skutkuje pogorszeniem jej zdrowia. Zdaniem kobiety negatywne oddziaływania z drogi zarządzanej przez prezydenta miasta spowodowały także naruszenie jej dóbr osobistych. Prezydent nie zgodził się z roszczeniami i wniósł o oddalenie powództwa. Jego zdaniem żądanie dotyczące prac zabezpieczających było co najmniej przedwczesne, ponieważ droga ta była wówczas przebudowywana i remont ten miał zapewnić spełnienie norm dotyczących drgań i hałasu. Co do zadośćuczynienia prezydent wskazał, że intensyfikacja ruchu na drodze jest niezależna od niego, gdyż jest naturalną konsekwencją rozwoju cywilizacyjnego miasta, z czym właścicielka powinna się liczyć. Opinię prezydenta podzielił Sąd Okręgowy w Katowicach, który stwierdził, iż po pierwsze zobowiązanie pozwanego do wykonania robót budowlanych było przedwczesne wobec trwającej wówczas przebudowy drogi, a po drugie, kobieta nie udowodniła negatywnych oddziaływań, bowiem nie złożyła wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, który mógłby stanowić podstawę dla takiej oceny. Odnosząc się do żądania zadośćuczynienia Sąd Okręgowy uznał, że oddziaływanie związane z ruchem drogowym co prawda wpływają na „nieruchomość powódki i nią samą", ale „przeprowadzone przez powódkę postępowanie dowodowe nie było jednak wystarczające, a tym samym nie ma możliwości choćby częściowego uwzględnienia powództwa". Inaczej sprawę ocenił Sąd Apelacyjny w Katowicach, który w wyroku z 6 grudnia 2013 roku (sygn. akt I ACa 905/13) zasądził na rzecz właścicielki 30 tys. zł. Zdaniem sądu drugiej instancji należało przede wszystkim poczynić niezbędne ustalenia faktyczne dla dokonania oceny zasadności żądania, czego zaniechał Sąd Okręgowy. W związku z tym zaszła potrzeba uzupełnienia postępowania dowodowego w takim niezbędnym zakresie, jaki jest istotny dla rozstrzygnięcia sprawy, a za takie należało uznać jedynie te dowody, które potwierdzały ów negatywny wpływ na funkcjonowanie powódki w opisanych warunkach. W opinii Sądu Apelacyjnego potwierdzeniem tych negatywnych skutków było zaświadczenie lekarza psychiatry, z którego wynikało, że kobieta wprawdzie dotknięta już schorzeniami wynikającymi z wykonywanego zawodu nauczyciela, podupadła na zdrowiu z powodu nieustannego hałasu wykluczającego normalne funkcjonowanie w domu, w tym wymagany odpoczynek, także w nocy. Ustalenia te doprowadziły sąd do wniosku, że doszło do naruszenia dóbr osobistych. Chodziło tu przede wszystkim o zdrowie rozumiane w tym kontekście prawa do wypoczynku i niezakłóconej możliwości korzystania ze swojej nieruchomości.
Okazuje się, że możliwe jest wypowiedzenie najmu mieszkania z powodu regularnie hałasujących dzieci w trakcie ciszy nocnej. Wyrok sądu w jednej z takich spraw wszystkich zaskoczył. Zobacz film: "Macierzyństwo i praca – jak to pogodzić?" spis treści 1. Właściciel chciał ich wyrzucić z mieszkania 2. Takich spraw będzie więcej? Ta historia wydarzyła się w Niemczech, a dokładniej w Berlinie i opisuje ją "Deutsche Welle". Wszystko zaczęło się w momencie, gdy pojawiały się regularne skargi na hałasujące dzieci w jednej z rodzin, która wynajmowała mieszkanie. 1. Właściciel chciał ich wyrzucić z mieszkania Właściciel mieszkania miał kilka razy upominać najemców, ale to nie przynosiło efektów. Dzieci krzyczały i trzaskały drzwiami w czasie, kiedy już obowiązywała cisza nocna. Pewnego dnia sprawy zaszły już za daleko. Wynajmujący wypowiedział umowę lokatorom i nakazał im opuścić lokal. Lokatorzy jednak nie chcieli się zgodzić, twierdząc, że hałasujące dzieci nie mogą być przyczyną eksmisji. Sprawa trafiła więc do sądu. Hałasujące dzieci w mieszkaniu (AdobeStock) Sąd w berlińskiej dzielnicy Neukoelln przyznał rację właścicielowi mieszkania. Złożono jednak apelację do sądu krajowego, ale i tam najemcy przegrali. "Sąd uznał, że naruszyli oni (najemcy - przyp. red.) swoje zobowiązania, wynikające z umowy najmu, bo byli odpowiedzialni za uciążliwy dla sąsiadów hałas i nie zważali na innych mieszkańców domu. Sąd zastrzegł wprawdzie, że nie można całkiem wykluczyć, iż dzieci nie będą hałasować także w czasie ciszy nocnej, a regulacje ustawowe przewidują tu wyjątki. Ale wymóg tolerancji społecznej dla hałasujących dzieci ma swoje granice, o których można mówić wtedy, gdy rodzice nie kładą dzieci spać w czasie ciszy nocnej" - opisuje "Deutsche Welle". 2. Takich spraw będzie więcej? W trakcie sprawy sądowej przesłuchano wielu świadków, którzy potwierdzali, że dzieci notorycznie zakłócały ciszę nocną. Wyrok może sprawić, że niebawem takich spraw będzie więcej. Do tej pory wychodzono z założenia, że zachowanie dzieci nie może być podstawą do wypowiedzenia umowy najmu, ale ta historia pokazała, że może być inaczej. W Niemczech wynajmowanie mieszkań jest znacznie bardziej powszechne niż w Polsce. Ze statystyk wynika, że w samym Berlinie w ten sposób żyje nawet 85 proc. społeczeństwa. W Polsce jeszcze nie są znane tego typu historie. Nasze prawo wręcz bardziej chroni rodziny wynajmujące mieszkania, które mają dzieci. Przypadek u naszych zachodnich sąsiadów może jednak niebawem zachęcić właścicieli mieszkań do walki z hałasującymi małoletnimi lokatorami. Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Polecane polecamy
BLOGCzarne chmurki, karne krzesełka. O karach w szkole i w opublikowany: 31 marca 2022Autorka: Agnieszka MisiakDowiadujesz się, że Twoje dziecko siedziało w przedszkolu na karnym krzesełku, że dostało czarne chmurki lub w szkole otrzymało wsparcie w postaci punktów ujemnych, ewentualnie stało w kącie lub zostało wyprowadzone do innej grupy. Nie bardzo rozumiesz jak kara ma wyposażyć dziecko w umiejętności, dzięki którym będzie wiedziało jak inaczej poradzić sobie z emocjami jutro i pojutrze. Idziesz porozmawiać z nauczycielem i … czujesz się bezradny w obliczu argumentów uzasadniających karne krzesełko. Nie chcesz czuć się bezradny? Przeczytaj jak rozmawiać z placówką edukacyjną o karaniu Twojego dziecka. Oczywiście takie metody szczęśliwie są już rzadkością, bo wiedza o tym czego potrzebuje dziecko, kiedy nie radzi sobie z emocjami - nie jest wiedzą tajemną. Ale na wszelki wypadek - warto wiedzieć. „TAK, MICHAŁ SIEDZI NA KARNYM KRZESEŁKU, ŻEBY SOBIE PRZEMYŚLAŁ SWOJE ZACHOWANIE” Kiedy dziecko jest zalane adrenaliną i kortyzolem (lub kiedy jest głodne, zmęczone i chce mu się siku), nie ma dostępu do tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za logiczne myślenie. Mózg zalany adrenaliną nie wyciąga wniosków, nie analizuje zachowania, nie pochyla się nad intencjami innych. Taki mózg zalewa się myślami o zemście „ja mu jeszcze przyłożę” i myślami o własnej krzywdzie „ty podła, stara babo, zawsze robisz mi przykrości.” Podsumowując: karne krzesełko nie rozwija empatii, bo dziecko nie myśli o krzywdach ewentualnego poszkodowanego. Zajmuje się własnym poczuciem krzywdy wywołanym karą. Nie ma co liczyć, że na karnym krzesełku dokona przemyśleń w stylu: przekroczyłem granicę koleżanki, jestem chyba nadimuplsywny, ale dzięki temu, że siedzę tu sam i zalewam się złością już wiem, jak poradzić sobie jutro! Z chęcią zadbam o jej uczucia. „TAK. MICHAŁ SIEDZI NA KRZESEŁKU / DOSTAJE CZARNE KROPKI ŻEBY NAUCZYŁ SIĘ, ŻE TAK SIĘ NIE ROBI” Dziecko doskonale wie, że tak się nie robi (nie pluje się, nie bije, nie szczypie, nie przeklina), przecież usłyszało o tym od dorosłych jakiś zylion razy. I pamięta o tym w spokojnej rozmowie, ma to opanowane. Ale kiedy ktoś go popchnie, strąci mu piórnik, rzuci paskudne słowo i to jest już piąta lekcja – traci dostęp do tej części mózgu, gdzie zapisane są zasady, umowy i branie pod uwagę uczuć innych. Ty też doświadczasz tej utraty połączenia z korą mózgową – za każdym razem, kiedy ktoś zajedzie Ci drogę albo zajmie miejsce parkingowe. Podsumowując: w zalewie wściekłych myśli dziecko nie uczy się jak lepiej radzić sobie z emocjami. Uczy się tego przez modelowanie (patrząc na dorosłych) i przez poszerzanie repertuaru umiejętności regulujących emocje (przy wsparciu dorosłego – więcej o wspieraniu dzieci w regulacji emocji tutaj). Czarne kropki nie modelują, ani nie poszerzają. Można powiedzieć, że nauczyciel nie jest od regulowania emocji. Ale. Historii, przyrody i matmy dziecko uczy się również tylko i wyłącznie wtedy kiedy ma niski poziom napięcia i jest w bezpiecznej i dobrej relacji z osobą przekazującą wiedzę. Nie da się od tego uciec. „TAK. SADZAMY GO NA KARNYM KRZESEŁKU I TO WCALE NIE JEST PRZEMOC” Wyobraź sobie, że szef sadza Cię na karnym krzesełku a całe biuro patrzy. Ty nie możesz wstać, ani z nikim rozmawiać, a jak już będziesz mogła – to się podzielisz tym, co wymyśliłaś. To będzie dla Ciebie przemoc? Podsumowując: jeśli nie mamy pewności, czy nasz pomysł jest przemocowy, trzeba go odnieść do siebie i wtedy od razu zyskujemy jasność. JAK WYJŚĆ Z BŁĘDNEGO KOŁA STRASZENIA KARĄ?„TAK. MICHAŁ SIEDZI NA KRZESEŁKU BO MAM W GRUPIE 25 OSÓB” Wyobraź sobie, że szef mówi: Pani Joasiu, ja panią sadzam na tym krzesełku i nie pozwalam pani wstać, ani z nikim rozmawiać i musi pani tam siedzieć, nawet jeśli doprowadza to panią do szału – bo jest was w zespole 25 osób. Jakby was było mniej, to bym tak nie robił. A tak sorry, sama pani rozumie. Trochę przemocy jest uzasadnione. Podsumowując: chyba nie muszę robić podsumowania „TAK. MICHAŁ DOSTAJE UWAGI, PUNKTY UJEMNE / CZARNE KROPKI / STOI W KĄCIE BO JA MAM MATERIAŁ DO ZROBIENIA” Wyobraź sobie, że dyrektor mówi: Pani Joasiu, ja Panią tak zastraszam, piszę skargi do męża, wpisuję Pani upomnienienia, wiem, że to nieskuteczne ale ja też mam tu cele do zrealizowania. Sama Pani rozumie. Jakbyśmy mieli mniejsze cele sprzedażowe to przecież bym tak nie robił. Ale czepia się dyrektor sprzedaży, zarząd się czepia. No co zrobić. Podsumowując: nie idźmy w tym kierunku. „TAK. MICHAŁ SIEDZI NA KARNYM KRZESEŁKU / DOSTAJE PUNKTY UJEMNE BO JA MAM TEŻ INNE DZIECI Z DIAGNOZAMI” To prawda. I to jest trudne, wielkie wyzwanie. Ale każdy, kto zdecydował się zostać nauczycielem, podejmował tę decyzję z pełną świadomością, że w swojej klasie, w zwykłej państwowej szkole trafi mu się dziecko nadruchliwe, z kłopotami w koncentracji (więcej tutaj), z tikami, z mutyzmem, fobią społeczną, dysleksją, zaburzeniami zachowania i z niedosłuchem itp. Decydując się na pracę nauczyciela każdy wiedział, że będzie wspierał również te dzieci, które mają dodatkowe potrzeby i trudności. To nie jest zaskoczenie. Z tą wiedzą wybiera się ten zawód. Co więcej, ten kto wybrał pracę w przedszkolu wiedział, że dzień po dniu będzie zajmował się tym, że: a on mnie poszczypał, a ona na mnie oddycha, a to mojeee, mojeee, a on zrobił siku na dywan. Dzień po dniu. Bez żadnego widocznego i spektakularnego postępu. Nauczyciel przedszkola powie do dziecka trzy tysiące razy ‘Joasiu, okropnie się zdenerwowałaś? Bo ty chciałaś sama wkładać klocki? Nie chciałaś żeby Jaś ci pomagał? A on nie spytał? I go odepchnęłaś dlatego?”. A efekty tych rozmów zbierze nauczyciel w klasach 1/3. On dostanie dziecko, które powie „Ja chcę sama! Proszę pani! Bo on się wpycha bez pytania”. Joasia nazwie swoje uczucia, nazwie swoje potrzeby i nie użyje do tego rąk. I będzie to efekt działań Pani Kasi z grupy Słoników, która dzień po dniu tłumaczyła dziecku co stało za jego trudnym zachowaniem. A ten, kto podjął pracę nauczyciela w liceum wiedział, że będzie pracował z przewracaniem oczu, cmokaniem, wzdychaniem, ironicznym spojrzeniem, nonszalanckim znudzeniem i argumentami „Ta jasne, no spoko”. Bo są to elementy procesu rozwojowego typowe dla uczniów szkoły średniej. Głupio pisać o nich w formie uwagi w dzienniku. Dzieci nie zostawiają przecież procesu rozwojowego przed drzwiami szkoły. „TAK. SIEDZI NA KRZESEŁKU / DOSTAJE CZARNE CHMURKI, A JAK PANI NIE PASUJE – PROSZĘ MI POKAZAĆ JAK TO ZROBIĆ INACZEJ” Wyobraź sobie, że idziesz do chirurga i mówisz: „Panie doktorze, źle mi pan tu zszył, krzywo i jakoś w poprzek.” A chirurg na to: „Nie podoba się Pani? To proszę, tu jest igła z nitką i pani mi pokaże jak lepiej się rany zszywa”. Serio. Jeśli mechanik regulował Ci auto i silnik wyje, to Ty nie musisz chwytać za narzędzia i pokazywać mu jak rozłożyć Fiata na części. Od mechanika i chirurga oczekujemy, że potrafią złożyć silnik i zszyć ranę. Od nauczyciela oczekuję, że podjął pracę wyposażony (w ciągle uzupełnianą) skrzynkę z narzędziami, które pozwolą mu wspierać dziecko inaczej niż karą i czarnymi chmurkami lub upokarzaniem metodą karnego krzesełka. Co nie zmienia faktu, że zawsze warto usiąść z nauczycielem i podzielić się wiedzą o swoim dziecku. Co mu pomaga, kiedy jest sfrustrowane? Jakie są jego objawy sygnalizujące wybuch złości? (o pracy z wybuchami złości więcej tutaj „TAK. MICHAŁ DOSTAJE CHMURKI I SŁONECZKA / PLUSY I MINUSY ZA ZACHOWANIE, ŻEBY CHCIAŁO MU SIĘ DOBRZE ZACHOWYWAĆ” Czyli chodzi nam o to, żeby dzieci traktowały innych z uważnością dla słoneczek, a nie dlatego, że ci inni to ludzie? Chodzi nam o to, żeby dzieci zachowywały się dobrze, kiedy to widzimy, bo wtedy można zarobić słoneczko? A jak nie widzimy, to już niekoniecznie, bo za darmo to po co. Nikt nie widział, słoneczka nie ma. Czyli Ala, która ma łatwy temperament (rzecz wrodzona), nie ma żadnych nadwrażliwości, ani skłonności do reagowania lękiem dostanie słoneczko za nic. Jej nie męczy hałas, nie doprowadzają do drgawek biegające dzieci, nie reaguje płaczem na zmianę planu dnia. Sześć słoneczek dzień w dzień za oddychanie. A Michał z trudnym temperamentem, wysoko reaktywny (więcej tutaj) i wysoko lękowy stara się bardzo, ale hałas doprowadza go do obłędu, boi się wrzasków i bardzo trudno mu się zaadaptować do każdej zmiany. Więc do obiadu zbiera sześć czarnych chmurek. Serio? Michałowi od tej tabelki będzie się chciało lepiej zachowywać? Co więcej to da mu poczucie wsparcie ze strony nauczyciela? „TAK. ZAPROWADZAM GO ZA KARĘ DO INNEJ GRUPY. BO TO GO USPOKAJA.” W to wierzę. Wyobraź sobie, że Twój szef zaprowadza Cię za karę do innego biura. W tym biurze wszyscy wiedzą, że wrzuca im się tutaj takie jak Ty nie dlatego, że są mistrzami IT, ale ponieważ trzeba je naprostować, żeby w swoim biurze zachowywały się właściwie. Pewnie, że dziecko zachowuje się lepiej. Wrzucone do dzieci, które zna z widzenia, do pani, z którą nie ma żadnej relacji, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, jest gotowe zamrozić cały swój układ nerwowy. Żeby tylko uniknąć tego wstydu bycia wprowadzanym do innej sali i oczu wpatrzonych w siebie. Mówimy o kimś, kto ma lat trzy, cztery pięć lub siedem. O kimś, kto nie może powiedzieć „Proszę mnie nie zawstydzać. Proszę mnie nie pacyfikować koniecznością przebywania w grupie, w której nie mam żadnej wspierającej relacji”. "TAK. PRZENOSIMY GO DO INNEJ GRUPY. DAJEMY MU CZARNE CHMURKI I PUNKTY UJEMNE. ALE TO NIE SĄ KARY" Wyobraź sobie, że Dyrektor mówi: Pani Jadziu, dzisiaj ma Pani 40 punktów ujemnych, uwagę do męża już wysłałem mailem, na radzie siedzi Pani przy niegrzecznym stoliczku i nie może Pani jechać na wycieczkę z Erasmusa. I to wcale nie jest kara. Podsumowując: jest czy nie jest? Stawiaj granice w imieniu swojego dziecka. Ale drogi rodzicu … Nie ma znaczenia, czy karne krzesełko jest w szkole, czy w domu. Wszystkie opisane powyżej procesy zachodzą i w obliczu szkolnych czarnych kropek i telefonu zabranego przez mamę w domu. Telefonu, który jest prezentem urodzinowym i teoretycznie należy do dziecka. Ale tylko dopóki dorosły nie uzna, że odbieranie prezentów wspaniale aktywuje tę część mózgu, która odpowiedzialna jest za odrabianie lekcji z entuzjazmem lub za branie pod uwagę uczuć młodszego brata. Gdyby mąż zabierał Ci kolczyki, które dostałaś od niego na gwiazdkę, żebyś przypomniała sobie jak się gotuje obiad z deserem, to zachęciłoby Cię to do współpracy? No właśnie. Warto wiedzieć jak odpowiadać na argumenty, którymi w instytucjach edukacyjnych próbuje się uzasadnić stosowanie kar. Ale zanim pójdziesz do przedszkola rozmawiać o karnym krzesełku, zastanów się, czy nie dajesz dziecku szlabanu na bajki z dokładnie z tego samego powodu co nauczyciel, który zabiera dziecku możliwość wyjścia na przerwę. Rozejrzyj się najpierw na swoim terenie. Chcesz przestać straszyć karą i motywować nagrodą? Nie musisz robić tak, jak tobie robiono. Jeśli chcesz wyjść z błędnego koła kar – dowiedz się co robić zamiast. Zajrzyj tutaj 👇👇👇 JAK WYJŚĆ Z BŁĘDNEGO KOŁA STRASZENIA KARĄ?Jeśli podobał Ci się ten artykuł, podziel się nim z innymi. Dziękuję! closebackwardforwardchevron-downfacebook-squarephonebarsenvelopeangle-double-upyoutube-playinstagram
Grupa osób chce zablokować budowę przedszkola przy ul. Leszczynowej w Grabówce. Poskarżyli się Jarosławowi Zielińskiemu. Ten ich nie poparł. - Uważam, że nie ma bardziej radosnego i przyjaznego głosu, niż gwar dzieci. Nie rozumiem, że komuś może przeszkadzać przedszkole. Byłbym szczęśliwy, gdyby koło mojego domu ono powstało - mówi Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. Tak komentuje pismo, które otrzymał od grupy mieszkańców Grabówki (gmina Supraśl). Nie chcą oni koło swoich domów przedszkola i bawiących się na podwórku dzieci. Próbują blokować budowę placówki przy ul. Leszczynowej. „Według nas zgłoszony projekt jest przedsięwzięciem nieekonomicznym, który będzie negatywnie oddziaływał na warunki życia lokalnej społeczności i spowoduje niekorzystne implikacje środowiskowe i komunikacyjne”- piszą do wiceministra mieszkańcy Grabówki. Autorzy listu nie piszą wprost, dlaczego nie chcą przedszkola. Ich obawy wzbudza planowana droga dojazdowa do placówki. Oznacza większy ruch i hałas. Zaproponowali nawet miejsce, gdzie przedszkole mogłoby powstać. „Pomimo składanych na piśmie protestów, burmistrz Supraśla, jak i rada gminy nic w naszej sprawie nie uczyniła” - czytamy dalej. Dlatego ludzi poskarżyli się do wiceministra Zielińskiego. Wtedy zwolennicy budowy przedszkola zaczęli mieć obawy co do losu inwestycji. - Wystraszyliśmy się. Skoro nasi sąsiedzi piszą do samego ministra, to boimy się, że inwestycja zostanie wstrzymana - niepokoi się Tadeusz Karpowicz, sołtys Grabówki. Ale wiceminister nie stanął po stronie protestujących. - Wszyscy ludzie cieszą się, gdy powstaje przedszkole. Bo to oznacza przyszłość, rozwój życia, nowe pokolenie - uważa Jarosław Zieliński. - Nie rozumiem tych obaw. Nadzieje na zablokowanie inwestycji szybko rozwiewa Mariusz Żukowski, sekretarz gminy Supraśl. - Z niczego nie rezygnujemy - zapewnił że budowa przedszkola w Grabówce to jedna z najważniejszych inwestycji w gminie. - Sprawa jest mocno zaawansowana. Mamy już projekt techniczny. Finiszujemy z wyrabianiem pozwolenia na budowę - wyjaśnia Mariusz Żukowski. - Zostaliśmy zaproszeni do złożenia wniosku o dofinansowanie w ramach Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego. To współpraca Białegostoku i dziewięciu okolicznych gmin, które wspólnie chcą zdobywać unijne pieniądze. Supraśl będzie się starał o prawie 6 mln gmina dostanie dotację, budowa przy Leszczynowej ruszy już w przyszłym roku. - W sprawie lokalizacji były konsultacje. Wypowiedziała się rada sołecka. Miejsce zatwierdziła też rada miejska - przypomina sekretarz. Władze Supraśla rozmawiały o tym z przeciwnikami przedszkola. - Zaproponowaliśmy, że w jego okolicy kupimy grunty na parking. Chcemy odciążyć ulicę Leszczynową, by nie było tutaj hałasu - zapewnia Mariusz Żukowski.
Spór z zarządcą lotniska wojskowego Krzesiny dotyczył odszkodowania za hałas na rzecz jednego z mieszkańców, którego dom jest położony 600 metrów od pasa startowego. Lądują tam od 2004 r. samoloty F-16, które latają o pierwszej i drugiej w nocy. Pozew o 30 tys. złotych uwzględniony Jan S., mieszkaniec Krzesin, wystąpił w październiku 2013 r. do sądu z pozwem o zasądzenie 30 tys. złotych, wraz z odsetkami i nakładami poczynionymi na rzecz wygłuszenia hałasu w budynku mieszkalnym. Czytaj: SA: odszkodowanie za hałas przysługuje tylko, gdy przekracza on dopuszczalne normy Sąd Rejonowy w Poznaniu uznał roszczenie za zasadne i nakazał wypłacenie powodowi szefowi Wojskowego Zarządu Infrastruktury 74 tys. 900 zł i odsetki od 2008 r. do dnia zapłaty. Pozwany nie zgodził się z tym wyrokiem i złożył apelację, a Sąd II instancji 28 lipca 2017 r. zmienił wyrok w sprawie wypłaty odsetek. Nakazał zarządcy lotniska uiścić odsetki tylko od 11 października 2016 r. (doręczenia opinii biegłego). Skargi kasacyjne złożyły dwie strony: Prokuratoria Generalna RP w części oddalającej apelację, gdyż uznała, że powód powinien był złożyć drugi wniosek, po wejściu w życie rozporządzenia wojewody wielkopolskiego zmieniającego strefę ograniczonego użytkowania. powód (art. 481 par. 1 kc, art. 363 kc i art. 129 ust. 2 i 4 ustawy Prawo ochrony środowiska). Radca prawny powoda Radosław Howaniec powiedział, że źródłem szkody jest hałas lotniczy powstały przy budowie lotniska. Odszkodowanie powinno być liczone od czasu złożenia wniosku o odszkodowanie. Stanowisko Prokuratorii Natomiast pełnomocnik Prokuratorii Generalnej RP Paweł Kekora stwierdził, że istotny w tej sprawie jest art. 136 ust. 3 Prawa ochrony środowiska, który stanowi, że w razie określenia na obszarze ograniczonego użytkowania wymagań technicznych, dotyczących budynków - szkodą, są także koszty poniesione w celu wypełnienia tych wymagań przez istniejące budynki, nawet w przypadku braku obowiązku podjęcia działań w tym zakresie. Radca Paweł Kekora z PG zwrócił uwagę, że w tej sprawie trzeba brać pod uwagę dwa rozporządzenia wojewody z 30 grudnia 2007 r. oraz z 2003 r. ( nr 82/03). Według Prokuratorii, zmiana stref ograniczonego użytkowania wpłynęła na odszkodowanie w tym sensie, że po wydaniu drugiego rozporządzenia należy obliczyć różnicę w wysokości szkody powstałą w tym okresie. SN uchyla wyrok Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej oddalił skargę PG, a uwzględnił skargę powoda w zakresie liczenia odsetek. Uchylił wyrok sądu II instancji, stojąc na stanowisku, że w tej sprawie trzeba wypłacić odszkodowanie niezwłocznie, bo ustalonych terminów nie było. Niezwłocznie oznacza - jak powiedział sędzia sprawozdawca Kamil Zaradkiewicz - od momentu, gdy pozwany się dowiedział o roszczeniu i miał czas na odniesienie się do wezwania. - Dłużnik musi się liczyć z wymagalnością roszczenia, a odmowa spełnienia świadczenia będzie powodowała naliczenie odsetek - dodał sędzia. Ze względu na powszechność tego rodzaju roszczeń pozwany - zdaniem SN - mógł bez błędu oszacować wielkość powstałej szkody. SN odniósł się też do tzw. szkody legalnej, która w tym wypadku miała miejsce. Odszkodowanie z tytułu ochrony środowiska wiąże się z wydaniem aktu prawa miejscowego, które ogranicza właścicieli w ich prawach. To znaczy wartość nieruchomości maleje i to trzeba naprawić. A także właściciel musi poczynić stosowne nakłady dla wygłuszenia hałasu. Sąd Najwyższy wypracował już trwałą linię orzeczniczą. Sygnatura akt II CSK 533/18, wyrok z 19 lipca 2019 r. Tadeusz Zembrzuski Sprawdź POLECAMY
Postępowanie wyjaśniające przeprowadzone przez rzecznika dyscyplinarnego przy wojewodzie pomorskim nie potwierdziło ciężkich zarzutów ze skargi matki jednego z przedszkolaków o znęcaniu się psychicznym i fizycznym nad dziećmi przez dwie nauczycielki w Przedszkolu nr 9 w Lęborku. Jedna z nich po tym, jak było to dla niej dramatyczne doświadczenie, oczekuje teraz przeprosin od autorki skargi, a jeśli ich nie otrzyma, to wystąpi na drogę prawną. Część rodziców już przeprosiła. W SKARDZE WYTOCZYŁA CIĘŻKIE ZARZUTY26 stycznia br. do Biura Rady Miejskiej w Lęborku wpłynęło pismo podpisanej z imienia i nazwiska matki jednego z przedszkolaków. Matka chłopca twierdziła w skardze, że niepokojące sytuacje miały miejsce od października 2020 r., pisząc wprost o znęcaniu się słownym i psychicznym nad dziećmi przez dwie nauczycielki w Przedszkolu nr 9. Podała nawet paragraf Kodeksu Karnego, pod który miałoby podlegać ich zachowanie. Oprócz Rady Miejskiej pismo zostało rozesłane do Kuratorium Oświaty w Gdańsku, Wydziału Oświaty i Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego w Lęborku, dyrektor Przedszkola nr 9 oraz Biura Rzecznika Praw Pomyślne wieści z kontroli dla dyrektor Przedszkola nr 9. Jeszcze rzecznikW lęborskim przedszkolu znęcano się nad dziećmi? Wkroczył kurator. Dyrektor rezygnujeSPRAWA U RZECZNIKA DYSCYPLINARNEGO PRZY WOJEWODZIEDyrektor przedszkola Ewa Hałas po otrzymaniu 25 stycznia skargi zajęła się wyjaśnieniem sprawy, ale nie znalazła dowodów na zarzucane nauczycielkom czyny. Nie mogąc stwierdzić, czy doszło do naruszenia praw i dobra dziecka, skierowała do wojewody pomorskiego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez nauczycielki zarzucanych czynów. Na podstawie wniosku z 8 lutego dyrektor przedszkola Ewy Hałas rzecznik przeprowadził postępowanie. Przesłuchał 17 świadków, w tym 11 rodziców dzieci, przedstawicieli Rady Rodziców, przyjął wyjaśnienia nauczycielek, zapoznał się z dokumentacją. I na tej podstawie ustalił, że zarzuty nie potwierdziły się. Na przesłuchaniu matka przedszkolaka będąca autorką skargi zeznała, że tylko niektóre zarzuty potwierdził jej syn, a o pozostałych dowiedziała się od rodziców innych dzieci, kiedy zamieściła projekt skargi na portalu społecznościowym. Ponadto miała stwierdzić, że 29 rodziców zapoznało się z treścią skarg, a wielu zgodziło się na jej podpisanie, czego nie potwierdził żaden z przesłuchanych przez rzecznika rodziców. Żaden z dziesięciu przesłuchiwanych rodziców nie potwierdził, że doszło do znęcania się nad dziećmi. Co więcej, nawet autorka skargi nie potrafiła podać przykładów takiego działania. Rodzice przyznali, że dzieci należy dyscyplinować zgodnie z podstawą programową wychowania przedszkolnego. Potwierdzenia nie znalazł zarzut przeklinania w obecności dzieci, zmuszania dzieci do jedzenia posiłków na stojąco, krzyczenia, ciągnięcia za rękę a korzystanie z telefonu komórkowego było na potrzeby pracy w grupie. Wprost przeciwnie. Przed rzecznikiem świadkowie zeznali, że nauczycielka jest lubiana i ceniona przez rodziców i dzieci za zaangażowanie czy sposób organizacji zajęć. Nawet autorka skargi znacząco złagodziła zarzuty stwierdzając, że teraz jej syn lubi chodzić do przedszkola. RZECZNIK UMARZA POSTĘPOWANIEW tej sytuacji rzecznikowi przy wojewodzie nie pozostało nic innego, jak umorzenie postępowania wobec nauczycielek. - Postępowania wyjaśniające nie potwierdziły popełnienia czynu uchybiającego godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6 ustawy Karta Nauczyciela- brzmi odpowiedź na nasze zapytanie, pod którą podpisał się wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Postanowienie jest prawomocne, bo ani nauczycielki, ani dyrektor przedszkola nie złożyli zażalenia do komisji dyscyplinarnej pierwszej instancji. Także Rzecznik Praw Dziecka nie wniósł zażalenia na postanowienie o umorzeniu postępowań wyjaśniających. To oznacza, że nie ma przesłanek, żeby sprawa była procedowana przez Komisję Dyscyplinarną dla Nauczycieli przy Wojewodzie Pomorskim. - Cieszę się, że cała ta machina została uruchomiona, bo to wszystko zostało dokładnie sprawdzone w postępowaniu- komentuje jedna z dwóch nauczycielek (nazwisko do wiadomości redakcji). - Rzecznik to jest prokurator, który zabrał głos w naszej zawodowej sprawie. Przecież my mogłyśmy się pozbyć prawa wykonywania zawodu. Cieszę się, że wszystko się wyjaśniło. Kuratorium, wojewoda i Rzecznik Praw Dziecka także zostali o wyniku postępowania zawiadomieni. Zostałam posądzona o takie poważne zarzuty, jak słowne, psychiczne znęcanie się nad dziećmi, gdzie to wszystko nie potwierdziło się, o czym byłam przekonana od samego początku, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Czułam się z tym bardzo źle, jak już ta machina opowiada o relacjach z autorką skargi. - Matka chłopca nigdy ze mną nie rozmawiała na żaden temat. Nie widziałam tej osoby w przedszkolu. Nie było jej na pierwszym zebraniu. Informowałam ją tylko przez telefon i smsa o przebiegu zebrania i postanowieniach. Mama nigdy nie zgłosiła się z żadną pretensją, z żadnymi zarzutami wobec jednak doszło do pozytywnego zakończenia nauczycielki musiały zmierzyć się z tą trudną sytuacją. - Bardzo to przechorowałyśmy, w szczególności ja. Ostatniego stycznia zmarł mój ojciec jeszcze do tego wszystkiego, więc cała sytuacja była dla mnie bardzo dramatyczna. Bardzo źle się z tym czułam. Bardzo to przeżyłam, włącznie ze zwolnieniem lekarskim, bo nie mogłam się pozbierać. Oddałam serce tym dzieciom. Obserwacja mojego opiekuna stażu czy dyrekcji nie wykazywała żadnych wątpliwości. Nie miałam żadnych uwag, wpisów, nagan. Nie byłyśmy zawieszone, nie było podstaw do odsunięcia mnie od pracy, żadnej przesłanki. Dzieci nie płakały w naszej obecności, a wręcz przytulały się. Z relacji rodziców wiemy, że dzieci ubolewały, jak nas nie było i było zastępstwo w zdaniem nauczycielki wzięła się cała sprawa? - Myślę, że podłożem było zupełnie co innego- odpowiada nauczycielka. - Chodziło o odejście nauczycielek z tej grupy, które pracują w innych placówkach. Rodzice nie mogli się z tym pogodzić. Wobec nas, które zostały wtedy przyjęte do pracy, nie mając żadnej opinii jako o świeżo zatrudnionych, nie znając nas, a już nas nie chcieli. Zobaczyli nas na pierwszym zebraniu i już wiedzieli, że nie chcą nas, nie dając nam żadnej szansy. I stąd cała burza. Grupka rodziców, która nie chce zmian, nie akceptuje ich. To oczywiście nie wszyscy rodzice. Większość cieszyła się, że przyszłyśmy do tego przedszkola. Dzieci nas bardzo lubią, od samego początku zintegrowały się z nami. Nie było problemu z dziećmi, tylko z ich rodzicami, z ich jakąś niechęcią, z zacietrzewieniem. Z upływem miesięcy był inny odzew, inna współpraca, większy kontakt z ich strony. Miałam zapytania od innych rodziców, co się dzieje w przedszkolu, a tak naprawdę nic się nie działo. To wszystko kręciło się wokół takiej sytuacji, o której powiedziałam wcześniej. Rodzice na przesłuchaniu mówili wprost, że to nie chodziło o nas. My dostałyśmy rykoszetem. To chodziło o tamte panie, o zmianę pani ktoś z rodziców przeprosił? - Tak. Za to, że cicho siedzieli i tak długo nie odzywali się. Że nie wiedzieli, jak bardzo to może się rozpętać. Podejrzewałam, że ten chłopczyk może miał niechęć chodzenia do przedszkola, bo pandemia, bo starsze rodzeństwo zostało w domu, bo być może młodsze się pojawiło. Może trzeba było pójść w tym kierunku? Trzeba było porozmawiać o tym, co dzieje się dzieckiem, udać się do nas pedagogów, do dyrekcji. Większość dzieci ma taką chwilową niechęć, ale to nie jest powód do robienia takich rzeczy. Czworo rodziców rozmawiało ze mną z prawdziwym żalem, że stali z boku i nie zatrzymali tej machiny, przyglądali się. Czuli niesmak. Z pozostałymi nie mamy kontaktu. Nie oczekuje od nich przeprosin, ale ludzkiego podejścia. Nie jestem mściwa, chcę to nauczycielka oczekuje od autorki skargi. - Będę żądać od tej pani przeprosin. Mam nadzieję, że przeprosi chociaż listownie, listem poleconym indywidualnie, imiennie. Najpierw wystąpię z polubownym wnioskiem, żeby ta pani ustosunkowała się i przeprosiła. Jeśli to uczyni, to odstąpimy od drogi prawnej. Nie będę miała żadnych więcej roszczeń. Od samego początku wiedziałam, że nie mam sobie nic do zarzucenia i to postępowanie skargi twierdzi, że nie została jeszcze powiadomiona pismem o decyzji rzecznika i wstrzymuje się z komentarzem do czasu zapoznania się z treścią postanowienia. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
skarga na hałas z przedszkola