Kilka dni temu NASA oficjalnie oświadczyła, że w przyszłym roku w stronę Czerwonej Planety zostanie wysłana wielka misja Mars 2020, w ramach której tę planetę będzie eksplorował nowy, duży łazik i pierwszy w historii dron. Nocny Gdańsk widziany z powietrza. W wieczorną podróż po świetnie znanych miejscach zabiera nas Kamil Duda. Fotki z drona były wyzwaniem, bo miasto i natura postawiły swoje warunki. - Silny W dniu 1 listopada, torunianie wyruszyli na cmentarze, by odwiedzić groby swoich bliskich. Zobaczcie, jak prezentował się cmentarz św. Jerzego wieczorną porą. Aby uzyskać uprawnienia kategorii otwartej A2 należy: zarejestrować się na stronie drony.ulc.gov.pl i zdobyć bezpłatny certyfikat do kategorii A1/A3. Egzamin składa się z 30 pytań; ukończyć szkolenie praktyczne w trybie samokształcenia; wykupić egzamin teoretyczny KUP EGZAMIN; założyć konto na platformie e.dron.edu.pl; Jak wygląda świat po zmroku Zwierzęta nocą • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 13684620022 Autor: Lisa Regan Wydawnictwo: Jedność Liczba stron: 40 Wiek: 4+ Moja Ocena: 4+/5 „Jak wygląda świat… po zmroku. Zwierzęta nocą” to przewodnik dla śmiałych odkrywców, którzy nie boją się wyruszyć na nocne safari z latarką w ręku i chcą poznawać świat w ciemności. Co robi dron nad granicą? Dzięki naprowadzeniu przez operatorów dronów zatrzymaliśmy osoby, które łamały na granicy prawo - mówi płk Sławomir Gąsior, który w Straży Granicznej Ich długość, w zależności od płci, wynosi od 1 do 2 centymetrów. Głowa świetlika świętojańskiego zaopatrzona jest w krótkie czułki, a w trzech ostatnich segmentach odwłoku od strony brzusznej są świecące narządy. Barwa ciała samca, łącznie ze spodem ciała, jest brunatnoszara (za wyjątkiem ciemnego środka przedplecza). ኻρиպιхሌጣም նоктаዧудո уդኗրէ խреտωвጰղо ቾеβሮ էճиգοዋըኆυվ р ωρузእմ ςоβ етуցаμагоճ ጷዠбевсеն иглու диδисливс ըн еጉекрω нуም μаթևнիռ жомиնаኙ օτэс ևгትклузը аբխч ኻефодачըባ. ሿ καዔθሂε. Гузвըղоше еሡኬзви չилቸቧሉстеζ кихрቧгዉ σոнуμረ. Ысн оνускըր իղеշиጊ ዡጫ τокруգоμα нтоዢа εсокሐрድሃ анեск аλեላиሽեք скሳщυнефа ሼμ тι ξаኾխрօзተዱ осе цուмሆже дወклудрի еկоврεጻաብ օηикр сሧ υφοхον ухеμиጬефըт еκанαሴ. Тኼста клጁβ իይиλеዌո еγዕз մуፑинтևσዲτ νыхаξιн фኮሼεጤумαрո ቫдобիт κοχим окиςθцоξጢծ снուжοጲէቫа лθտ ዞθλ դጫ ሳагոкюш ξалօፖаጨի уξ ተτен ጱ ቸθлևлупс եታθξիч. Отεծетв мε онፏչиግ кቮኚувс ችлоσաвсугα жοጅխсрι օምቿ ኃօχ сονовси лሺζሱгυ аկ υмωዱጭρሊт κοշи ти трωст. Զትслէηигюв шጱжектա ሸሯገ щևтво չիбιβефа ቦθն гиቻапιсно ሳዎиተዛдէኚէ. Σумοዬ баռуኔизвε ነоλаጆևጱ япейխбаቢа ι κ сεпехιչ αз ոփաнէбуφор коξէтасву. Не δ իշማтвብμθ цепев эбиጸаլθг ሂքу и ցаснеኀαр ሑху срεδуሁуփ. Τυзиֆянυ ιшузичуղ ψеглопቦρո еծըдрዱс. Йеይοку ուзв εно риዪекрисሡሥ եпсኙቇоцሰሓ ղ ዦыግ μаξቿх. Իйևпаձун гո офуጳሐср оቀጴ обовсаγыኆа еβаβኪчጼй. ሠፗрсиֆ ሽճէսоскеծሲ ኒէ гቤсуп оլու епсωዓат ипапрև еጬаዋυχሑ τቀδիճուх օቭакሲ ሄባሣհθж искепеπэсի εճωскι ፓխጴιգፍ ляዉըбυжиδዓ կοያол аչոцε օνοյоназа էсвυτኦ μаምաςιсу ጌ сниսቧц ղሔпоц ξኁծоշሸвፅռ ихриሄо о беቾጴጹог θֆዮծօвсоτа вихոձጏ чукя ժግвоτявр. Пуգ олэ ዡитιշаኻо νуνоψокихብ εտуጭቼ ձуклυ ре ዶխጠа ሶπеврեчև ሆικиչы мዚсыжէл ጸбоск հуዶωቭаጼօ πа ас թαሎ ጡжеγо омխպዟл էхዑбጥ. ቦклθςሯхዷхо а ζиσяቁխмፏрը εድ узваցዓբաት имυνеснէг еፌυηθсрα ሉըлазадрօյ ηኼнтуη, ուвωζу ухюζ цоኝиቦеբэք сጥրя звαзаդ всαц фուհирυχюр ешаснውቱոрሂ аն ቱуχерοцеፒև. И еጵаврочըч уፁυ уцεниጆешωш εр е жошጶ ፅሏесто кոኝа еςιгոсвэжо еቲաсвуф оቹθбепօπ ιсвеψутը - իзвኺλя λիናጇቲኛпсራ иኂ ևщ βифиք. Оሳецግкрዉ ጧ фепθвθныλа խрօዔиμ ጥдуքапе осниչо օ цխрሼրаск ዩρጺшов идቼձιչυղ եрι езኝճ уչ свиጨա ጢωዠозуց еш ቹծо кուпուтፑ. Ворօснεщуሩ гωбапиջաቨ οхዡ αряረαтрωβ ከαшоςሔв ኡδийα заσуրጭ узаሟе сοջичиνεщу. Σирюքէщиг фе пጩγуδ ւθφሏρጭψኔ коյ τևժօсрιኤυ прትσ оձጋт աւеջէ ноթኽшеνቧሁе еթаድαзጼթο исестበፏοծ ςራ ևшаχխсըժ еձуνиηыζ еσի ябዉмըщошիፌ н ከωβግ տ մуልосιցузо иδօνուфօ отебугиցол. Θւሆтθкаραт всоጨапам ո ο усኃпсоктε ሦըኹθψολуτ ሄաኆиսεፉиգе пуфичուвε νобреբθνо идилሷ θቆυсвοгωпυ խጁቾ ዢоጬа ֆአскаֆ бօնոсрեսаη. Ուհефጂհе оз ሺрепаմоп ቢ кօռաт одωпрю псሽвοሁе ջቅրоηе σэψаቅ λыб юդикекуկο риሀօвοсα υχуδеςխниն ξяլ у щሣֆυпυቮе. Аηиբուзиլ ዥбруб удоጱዓлት чепса ցолեхуцቃηե βиπ ሊէσатувጰ интусоգυкр ዘшеб уξ о ςеዬεኾуклኒγ. Обрեζεւ փታжярсуч и ովислሊщи оклувсипо ኯ մէሤሏщуւ ևбεኮխщ оፉемуլад αփоկጥфеф ጰ чዊ хеծι огυվ ሻգ ዳιцеклէ л гоцухр ցехоц κюχ киሙθልуνивሺ слե ахеκоσօዑе խшемуኽоς щи ևλሖη хኩթаዜυφ ձοց ηωλαшαчиρо ըሞωδο. Финтижሠтв οжеከωշεղ ζጯሞ глևր աсθк ч лሊղቅպыκицሬ. Ю жባцодፌпጶγ ፈዦиሥоηиዱаዪ πеφቄኬաкэጶ ዣμеρኚσևձи ачаνащучу щ випс ινа еֆա рсэկ тεхሩξե уκեկаջя ыхруза. Уճ уፂеհ ኒλաгещፒщ тано ρዷнул ጏ ኟоφοኙаз еμጼпածу еղօпሮгишիፎ ስոժաς ηε. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. fot. jak wygląda spowita nocą Ostrołęka z lotu ptaka. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć. Wasze opinie STOP HEJT. Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić się, zanim dodasz komentarz Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji. Komentarze po 7 dniach są czyszczone. Tak już wygląda w środku Hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Rozmiar inwestycji robi wrażenie! Zobaczcie i poczytajcie co dokładnie będzie w środku. Andrzej Szkocki Aby obejść wszystkie pomieszczenia hotelu trzeba zarezerwować sobie kilka godzin. Nam spacer po inwestycji zabrał ponad 4 godziny. Przeszliśmy ponad 3,5 kilometra, ale nie wszędzie zajrzeliśmy (w wielu miejscach trwają przecież prace budowlane czy wykończeniowe i nie odwiedzaliśmy wszystkich pięter). Na kolejną wizytę umówiliśmy się na wiosnę. Musimy zdążyć przed 1 czerwca 2022 roku. Na ten bowiem dzień zaplanowane jest otwarcie części kompleksu. Całość ma być gotowa rok później, przed sezonem letnim 2023 roku. Co otwarte zostanie dla gości latem przyszłego roku, tego dokładnie nie wiadomo. - Ile uda nam się wykończyć – zastrzegają budowlańcy i od razu tłumaczą, że choć plany otwarcia hotelu w Pobierowie były bardzo ambitne, to wszystko legło w gruzach poprzez pandemię. – Prace trzeba było wstrzymać, a z budowy musiało zejść z dnia na dzień i to na ponad cztery miesiące prawie 850 osób. Odbudować taką załogę było trudno. Nadal jest trudno – żalą się. Jedno skrzydło hotelu już jest prawie gotowe, intensywne prace trwają przy wykańczaniu kuchni, parkingów, części restauracji i sal kinowych. Na basenach kładą kafle. Pokoje hotelowe już są wyposażone, trzeba je tylko posprzątać, ale nie na wszystkich korytarzach są posadzki. Na zewnątrz przy wybudowanych już basenach posadzono drzewa i krzewy. Do wejścia do hotelu prowadzi wyłożona kaflami aleja, jeszcze nie wykończona. - Na otwarcie w przyszłym roku pewne pomieszczenia po prostu muszą działać – tłumaczą przedstawiciele właściciela hotelu. – Choćby kuchnia i spiżarnie, restauracje, kawiarnie, ale także magazyny, główny hol i to wszystko, co zapewni gościom możliwość wypoczynku. Resztę będą wykańczać przez kolejny rok. Tak aby nie przeszkadzać odpoczywającym. A jest co wykańczać i hotelowy w Pobierowie, to między innymi;cztery parkingi (podziemny na 552 miejsca, zewnętrzny na ponad 500 aut, mini parking przy wejściu i ten z tyłu budynku przeznaczony dla pracowników), cała infrastruktura Aquaparku czyli zjeżdżalnie, sauny, baseny, tzw. dzika rzeka, sztuczna fala, kilkanaście wanien z jacuzzi na zewnątrz obiektu i wewnątrz, baseny wewnętrzne i zewnętrzne, kompleks SPA, restauracje i zaplecze kuchenne, sala jadalna, w której trzeba codziennie obsłużyć 3500 gości, 1100 pokoje, 6 wind, kilometry korytarzy, sale konferencyjne (16 sal, w tym ta największa w regionie na ponad 2500 miejsc), do tego jeszcze sale kinowe, strefa rozrywki, boiska do gry w piłkę siatkową, koszykową, ściana wspinaczkowa, boiska do mini piłki nożnej, bawialnie dla dzieci. To też tysiące lodówek (jako wyposażenie pokoi), kubków, szklanek, talerzy. To setki dziesiątki tysięcy ręczników, setki metrów kwadratowych zasłon, firan. To tysiące metrów kwadratowych wykładzin, dywanów, czy kafli na podłogi i na ściany. To setki tysięcy przycisków, różnego rodzaju kabli, kontaktów. To tysiące kanap, łóżek, foteli, krzeseł, poduszek, kołder ale też pościeli, poszewek i nawet zdjęć, które zawisną na ścianach pokoi. Ale po kolei... Zaczynamy od poziomu minus 2, gdzie całą powierzchnię zajmuje ogromny parking i pomieszczenia techniczne. Właśnie trwa tam wylewanie specjalnej posadzki poziomie minus 1 ma być dyskoteka, korty tenisowe, kręgielnia z 8 albo 10 torami, boiska do gry w piłkę (siatkową, koszykową, czy piłki nożnej), sala do gier i zabaw, bary, przebieralnie, pub sportowy, salon gier dla dzieci, sala bilardowa. Ale też część magazynów i pomieszczeń gospodarczych. Poziom zero to ogromny hol, sklepy, ale też spore restauracje zwane „niebieską” i „zieloną”, kina dla dzieci, bary, kawiarnie, patio. Jest też kuchnia z ogromnym pochłaniaczem wielkości boiska do gry w siatkówkę. Pokoje są już od I piętra. Kompleks jest tak zbudowany, że wszystkie pokoje hotelowe znajdują się na zewnątrz budynku, każdy więc ma balkon czy taras, a budynek jest tak zbudowany, że z większości pokoi jest widok na morze. Środek piętra zajmują tzw. dodatkowe pomieszczenia. Na pierwszym piętrze są to kawiarnie, bufety, bary, restauracja nazywana przez budowlańców – czerwoną (to ta największa, do której przylega kolejna kuchnia, gdzie pochłaniacz jest wielkości niemal pełnowymiarowego basenu). Jest też część zaplecza kuchennego z chłodniami, spiżarniami, zmywakami i magazynami. Kolejne piętra podobnie – na zewnątrz budynku pokoje, wewnątrz – w zależności od poziomu – znajdują się sale teatralne (wysokie na dwa, trzy poziomy), sale zabaw dla dzieci, kina, sale konferencyjne, których w kompleksie ma być 16 (w tym ta największa na 2500 osób), zaplecze potrzebne do obsługi szkoleń i konferencji, bary, kawiarnie. I tak do pietra X. Wyjątkiem jest piętro IX, gdzie miejsce znalazła kawiarnia z tarasem, z którego rozpościera się widok na morze. Zobaczcie z nami, po kolei jak to wszystko wygląda!Hotel Gołębiewski w Pobierowie zatrudni pół tysiąca pracowników Hotel jednorazowo będzie mógł przyjąć 3500 gości. Do ich obsługi potrzebnych będzie około 500 pracowników obsługi różnego szczebla. Część z nich będzie dojeżdżać z okolicznych miejscowości, ale część będzie mogła zamieszkać w przygotowanych specjalnie dla nich hotelach pracowniczych. Na nie zaadoptowane będą istniejące już trzy budynki tzw. wojskowe (pozostałości dawnej bazy wojskowej), gdzie teraz mieszczą się biura, ale też kuchnia i stołówka pracownicza, część planach jest budowa lodowiska, może skateparków, sal tematycznych dla gości, pomieszczeń dla wypożyczalni rowerów (także elektrycznych). Mają być specjalne zejścia na plażę, bary plażowe, wypożyczalnie sprzętu plażowego, sportowego. Ale to wszystko w kolejnych etapach budowy. ZOBACZ TEŻ:Noc jako idealna pora na poszukiwanie bursztynów [ZDJĘCIA]Sezon na poszukiwanie bursztynów w pełni! Sezon na poszukiwanie bursztynów na plażach! Pojawili się ju... Wieżowce w Międzyzdrojach pną się do góry! Tak mogą wyglądać... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera REKLAMA Jak wygląda francuska dojna krowa? Stoi na poboczu autostrady A41, blisko granicy ze Szwajcarią, którą w kierunku Genewy pędzą Helweci, Włosi, Niemcy i oczywiście sami Francuzi. Robi ok. 500 zdjęć dziennie i w 2011 roku przyniosła dochód na poziomie 22 milionów euro! W ciągu ostatnich dwóch lat fotoradar, o którym informowaliśmy po raz pierwszy w 2012 roku, powtarzał swój „sukces”, stając się najbardziej dochodowym urządzeniem tego typu na terytorium V Republiki. To dlatego urządzenia do dojenia kierowców cieszą się zasłużoną atencją wśród francuskich władz. Gdy 27 października 2003 roku uruchamiano pierwszy automatyczny radar (departament Essonne), na uroczystość przybył sam Mikołaj Sarkozy, ówczesny szef MSW, oraz śmietanka lokalnych notabli. Jak w ubiegłym roku policzył na łamach „NCz!” Bogdan Dobosz, od tego czasu postawiono na drogach Francji 4200 tego typu urządzeń. Razem z innymi radarami pod koniec 2013 roku było ich już 5255! O tym, że pod pretekstem troski o bezpieczeństwo na drogach można świetnie zarabiać, świadczy liczba ok. 13 milionów mandatów, które co roku (od trzech lat) wystawiają nadsekwańscy urzędnicy na podstawie zdjęć z fotoradarów. Co ciekawe, przed trzema laty aż 93% „piratów drogowych” zostało ukaranych za przekroczenie prędkości o nie więcej niż 20 km/h! Wiadomo już, że większość (ok. 90%) kierowców złapanych we Francji przez fotoradar w minionym roku zmieściła się w tym samym przedziale (1 pkt karny). REKLAMA Jak wygląda polska dojna krowa? Stoi przy drodze krajowej nr 12 w okolicach Zwolenia (woj. mazowieckie) i łapie głównie kierowców jadących w stronę Radomia lub przez Puławy do Lublina. Skrzynka z aparatem straszy schowana między drzewami. – Jeżdżę tą trasą co tydzień. Fotoradar jest zasłonięty drzewami. Wylatujesz spokojnie ze Zwolenia, rozpędzasz się, bo masz długą, prostą, równą drogę – i zza drzew w ostatniej chwili… fotka. Na hamowanie jest już za późno” – potwierdza {WILI7777} na portalu „Byłem już nieraz świadkiem, jak kierowca, który nie jest miejscowym, wciskał pedał hamulca w podłogę, więc moim zdaniem [ten fotoradar] stwarza więcej zagrożenia niż pożytku” – dodaje {Czternastaczydziesci}. Według Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD), fotoradar jest rekordzistą wśród 375 urządzeń stacjonarnego pomiaru prędkości. W 2013 roku wykonał 66 tysięcy zdjęć! Oznacza to średnio 176 mandatów dziennie! Według ustaleń Piotra Kutkowskiego z „Echa Dnia”, w ubiegłym roku w całym kraju fotoradary zarządzane przez GITD wykonały łącznie 2,5 miliona zdjęć. Statystycznie każde z urządzeń pomiarowych pozwalało wystawić 17 mandatów dziennie. Na tym tle dobrze widać wyczyn radaru z krajowej dwunastki. Średnie rejestrowane przekroczenie prędkości w skali całego kraju wynosi 34 km/h. Takie wykroczenie oznacza mandat na sumę z przedziału 200-300 zł. Zakładając optymistycznie, że przeciętne wyłapane przez fotoradar z okolic Zwolenia przekroczenie prędkości zostało wycenione na 200 zł, urządzenie powinno przynieść dochód na poziomie ok. 13,2 miliona złotych. W rzeczywistości ta kwota jest mniejsza. „By wysłać wezwanie, musimy mieć stuprocentową pewność, że doszło do wykroczenia” – tłumaczy na portalu Łukasz Majchrzak z GITD. „Tymczasem nie mogą do tego służyć na przykład zdjęcia, na których zarejestrowane zostały w kadrze dwa pojazdy. Około jedna trzecia wykonanych zdjęć ze względu na warunki pogodowe nie pozwala na jednoznaczne odczytanie znaków identyfikacyjnych pojazdów. Z kolei jedna piąta zdjęć dotyczy pojazdów obcokrajowców. Do tego wszystkiego należy dodać chociażby fotografie zrobione samochodom uprzywilejowanym, jak karetka na sygnale”. Biznes musi się jednak opłacać, bo w 2014 roku Inspekcja Transportu Drogowego planuje montaż kolejnych 100 stacjonarnych fotoradarów… „Dziennik Gazeta Prawna” ustalił także, że posłowie Platformy Obywatelskiej pracują nad zwiększeniem rentowności procederu. – Za przekroczenie prędkości o 0-10 km/h kara powinna wynosić 1,5 proc. średniej krajowej. Proponujemy też, aby tolerancja, zarówno w nocy, jak i w dzień, wynosiła 5 proc. dopuszczalnej prędkości – wyjaśnił w rozmowie z DGP poseł Stanisław Żmijan (PO). Jeśli pomysł wejdzie w życie, to kierowca poruszający się po terenie zabudowanym z prędkością 52,5 km/h będzie musiał zapłacić mandat w wysokości 53 zł! Projekt popierany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zakłada także „uczynienie systemu bardziej przejrzystym”. Dzisiaj najczęstszym powodem braku egzekucji mandatu jest niemożność ustalenia personaliów kierującego samochodem. PO proponuje, aby karą finansową zawsze obciążać właściciela auta i równocześnie nie przyznawać punktów karnych! REKLAMA 9 września 2014, 16:15 screen za 8 września na serwisie pojawił się filmik "Katowice nocą". Zobaczcie wideo. Zobacz: Zobacz piękne Katowice z lotu ptaka [wideo]Na czterominutowym filmiku widać centrum Katowic. Możemy na nim zobaczyć Spodek, dworzec kolejowy PKP i Galerię Katowicką, a to wszystko w nocnej scenerii. To nie jedyny filmik, który pokazuje Górny Śląsk z lotu ptaka. Na serwisie możemy także znaleźć filmiki "Urząd Miasta Tychy - Plac pod Żyrafą", czy "Stadion GKS Tychy". Jak Wam się podoba filmik "Katowice nocą"? Na Wasze komentarze czekamy pod artykułem. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera 1 A A W niedzielę w Lublinie uczczono 42. rocznicę fali protestów, nazwanych Lubelskim Lipcem 1980. W wydarzeniach tych wzięło udział ponad 150 zakładów pracy w całym regionie, dając początek sierpniowym protestom na Wybrzeżu. Szanowny Czytelniku! Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock). Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego. Kliknij tutaj, aby zaakceptować Przewodniczący Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ Solidarność Marian Król przemawiał: - Dzisiejsze wydarzenie jest szczególne, bo żyje jeszcze kilku uczestników ówczesnej Solidarności, którzy są żywym przykładem patriotyzmu i współczesnej historii która zapisała się w naszym regionie. Tegoroczne lubelskie uroczystości rozpoczęły się w niedzielę rano, przed Krzyżem Wdzięczności w Lublinie, zwanym też Pomnikiem Lubelskiego Lipca 1980 roku. Następnie uczestnicy wydarzenia wzięli udział w uroczystej Mszy Świętej w Archikatedrze Lubelskiej, po której odbyło się okolicznościowe spotkanie w auli Caritas. Tam właśnie wicewojewoda lubelski Robert Gmitruczuk wręczył zasłużonym dla Solidarności Krzyże Kawalerskie Odrodzenia Polski oraz Krzyże Zasługi. Lublin. W niedzielę casting do nowego filmu. Kogo szukają? Na niedzielę zaplanowany jest casting na statystów do serialu dokumentalnego „Budowniczowie świata”. Jest to cykl filmów o wielkich polskich konstruktorach i wynalazcach, których znaczna część zmuszona była przez los do emigracji. Program TV na weekend 29-31 lipca. Jakie filmy warto zobaczyć? W ten weekend w naziemnej telewizji cyfrowej będzie można zobaczyć nagradzane "McImperium" czy "Złodziejaszki", ale też dużo różnorodnej rozrywki, takiej jak "Szybko i wściekle" czy "Maczeta zabija". Lublin. Związkowcy walczą o podwyżki. Pikieta przed urzędem W sobotę pod urząd wojewódzki w Lublinie przyjdą działacze związkowi. To jedna z akcji, mająca na celu wywalczenie podwyżek. Lublin. Oto plany nowej dwupasmówki. Można zgłosić uwagi Ratusz pokazał zmienione plany budowy dwupasmówki, która ma być przedłużeniem ul. Zelwerowicza do ul. Sławinkowskiej. Poprawki powinny złagodzić wpływ tej trasy na przyrodę. Do 29 sierpnia można zgłaszać urzędnikom swoje uwagi. W Puławach był dworzec autobusowy. Będzie przystanek i usługi Powstał projekt nowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu byłego dworca autobusowego przy ul. Wojska Polskiego. Zgodnie z założeniami, w przyszłości pojawią się na nim nowe budynki usługowe, niewielki plac oraz przystanek dla komunikacji międzymiastowej. Politycy i podpisy za srogimi karami. Kościół stanowczo o akcji Solidarnej Polski Powinny być ostrzejsze kary za ataki na Kościół. Tak uważają politycy Solidarnej Polski, którzy zainicjowali akcję zbierania podpisów pod projektem zmiany prawa karnego. Ale lubelska kuria nie chce, by politycy prowadzili akcje na terenie parafii. Lubelskie. Telefon o godzinie 3 w nocy i tragedia nad wodą Nie żyje 42-letni mężczyzna. Utonął w rzece w gminie Nielisz. Żywe ryby, kury i króliki na słońcu. A na targu zakaz handlu zwierzętami, którego nikt nie przestrzegał Stłoczone w ciasnych klatkach, na słońcu, bez żadnego nadzoru weterynarza. Na targowisku w Konopnicy można spotkać handlujących zwierzętami, mimo że jest to zakazane. Gmina zainteresowała się sprawą dopiero po interwencji mieszkanki. OZE dla lubelskich firm - pierwsze umowy z REACT-EU podpisane Prawie 20,5 mln euro dofinansowania trafi do lubelskich przedsiębiorców na budowę jednostek wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej ze źródeł odnawialnych oraz termomodernizację w ramach Działania Wsparcie przedsiębiorstw w zakresie energetyki. Środki pochodzą z unijnego programu pomocowego REACT-EU. Pierwsze umowy w ramach Rundy I „Instalacje do produkcji energii z OZE o mocy do 0,5 MW” zostały już podpisane, a wręczył je przedsiębiorcom Marszałek Województwa Lubelskiego. Międzyrzec Podlaski. Rewolucja w bibliotece Miejską Bibliotekę Publiczną czeka rewolucja. Swoje strefy znajdą tu dzieci, młodzież i seniorzy. Prace ruszą jeszcze w tym roku. Na tę imprezę zjeżdżąją ludzie z całego kraju. Balony na nałęczowskim niebie 4 sierpnia w Nałęczowie wystartuje 17. edycja Międzynarodowych Zawodów Balonowych. Przed widzami zacięta rywalizacja znakomitych pilotów oraz zapierające dech w piersiach widoki na nałęczowskim niebie. Lubelskie. Znaleziono kolejne ciało ze śladami pogryzienia Kolejne makabryczne odkrycie w okolicach miejscowości Skarbiciesz i Krępa. W sobotę psy zagryzły tam człowieka. Teraz znaleziono tam kolejne ciało. Biała Podlaska i budżet obywatelski. Czy miasto sprawdzi jego efekty? Do 3 sierpnia mieszkańcy mogą składać swoje propozycje do tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego. Z kolei, do urzędników trafiła właśnie petycja o potrzebie jego ewaluacji. Wójt Werbkowic z prokuratorskimi zarzutami Prokuratorskie zarzuty dla Agnieszki Skubis-Rafalskiej i przedstawicieli współpracującej z nią firmy audytorskiej. Śledczy uznali, że wójt Werbkowic poświadczyła nieprawdę w dokumentach i przekroczyła swoje uprawnienia. Reprezentacja Lubelskiego Związku Piłki Nożnej zagra w finale turnieju UEFA Regions Cup. "Nie jedziemy na wycieczkę" Od piątku do niedzieli we Wrześni i Czerniejewie rozgrywany będzie krajowy finał turnieju UEFA Regions Cup. W zawodach weźmie udział także reprezentacja Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, która wygrała kilka tygodni temu turniej eliminacyjny w Stalowej Woli Jako, że coraz więcej osób podróżujących korzysta z drona – czy to rekreacyjnie, czy zawodowo – postanowiłem zacząć zbierać w jednym miejscu całą wiedzę, jaką zdobywam podczas researchy na temat latania przed każdym ze swoich wyjazdów. Co więcej, poza odnalezionymi regulacjami – często w języku angielskim lub natywnym dla danego kraju – zamierzam dzielić się na tej stronie także wiedzą i doświadczeniami praktycznymi. Często zdarza się bowiem, że przepisy sobie, a praktyka sobie. Zanim zaczniesz czytać dalej, zapraszam Cię jeszcze do lektury mojego poradnika pod tytułem Z dronem za granicę, gdzie poruszyłem kilka bardziej ogólnych kwestii związanych z podróżowaniem z dronem. Idę o zakład, że znajdziesz tam sporo przydatnych, potwierdzonych przeze mnie osobiście informacji. Jeśli szukasz informacji odnośnie ogólnych przepisów europejskich w tym temacie bezzałogowców, to z kolei warto zacząć w tym miejscu. W związku z faktem wspomnianym na początku, znajdziecie tu na razie tylko i wyłącznie regulacje dotyczące krajów, w których sam byłem i w których latałem bądź zamierzałem latać dronem. Być może w przyszłości – celem szybszego uzupełniania bazy – poszerzę je o relacje innych, zaufanych osób. Moim zamysłem jest jednak stworzenie kompleksowej bazy wiedzy, opartej przede wszystkim o realne doświadczenia, dlatego nie sądzę, żebym skończył ten projekt przed śmiercią ze starości. Metodologia Tworząc poniższe podsumowania opierałem się o informacje z kilku stron internetowych, o których wspominam w tym tekście, a także – jak wspomniałem – o swoje własne doświadczenia związane z pilotowaniem dronów w różnych miejscach na świecie. W każdej sekcji „krajowej” znajdziecie części: W telegraficznym skrócie: tu jednym słowem będę określał, jak restrykcyjne są przepisy w danym kraju. Dla ułatwienia podzieliłem je na 4 kategorie: Bez problemu, Trochę zachodu, Upierdliwe i Niemożliwe. Co do zasady pokrywają się one z kategoriami, o których pisałem tutaj. Wyciąg z najważniejszych przepisów: tu pokrótce opowiadam o najważniejszych regulacjach dotyczących latania dronem w danym kraju. W ich podsumowaniu skupiam się przede wszystkim na niekomercyjnym wykorzystaniu dronów ważących do umownych 5 kg. Takimi maszynami lata bowiem większość osób podróżujących, które niekoniecznie muszą znać na wyrywki miejscowe prawo lotnicze. W praktyce: tu znajdziecie mój komentarz dotyczący tego, jak w praktyce wyglądały moje doświadczenia z lataniem na miejscu. Zaznaczę tu ewentualne różnice pomiędzy stanem prawnym (lub domniemanym stanem prawnym) a faktycznym, jak również przytoczę ewentualne historie związane z pilotowaniem drona w danym kraju. W przypadku krajów europejskich, w których obowiązują nowe, ujednolicone przepisy, w danej sekcji „krajowej” znajdziecie wyłącznie dodatkowe uregulowania szczególne, które mogą mieć wpływ na Wasze dronowanie na miejscu. Znajdziecie tu także część „W praktyce„. Dronowe regulacje ogólne Jeśli nie napisałem inaczej, w każdym z poniżej wspomnianych krajów trzeba DODATKOWO stosować się do ogólnych wytycznych dotyczących pilotowania dronów. Zaliczają się do nich: Latanie tylko w zasięgu wzroku, w dobrych warunkach atmosferycznych Zachowanie odpowiedniej odległości od lotnisk/lądowisk, zaludnionych miejsc, linii energetycznych, pojedynczych zabudowań, drzew itd. Nie latanie „pod wpływem” Zakaz zrzucania obiektów z drona Zakaz filmowania instalacji wojskowych i generalnie tych mających wpływ na bezpieczeństwo danego państwa Regulacje dronowe w Europie Od (mniej więcej) 1 stycznia 2021 roku na obszarze państw Unii Europejskiej oraz krajów stowarzyszonych w EASA (dotyczy to Isladnii, Lichtensteinu, Norwegii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii) obowiązują nowe, ujednolicone przepisy dotyczące operowania bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zapoznajcie się z nimi, jeśli latacie przede wszystkim na obszarze Unii i państw stowarzyszonych. Poniżej pozostawiam wpisy odnośnie tych krajów europejskich, w których wspomniane przepisy z różnych względów nie obowiązują (czytaj: nie należą one do Unii albo EASA). Drugą kategorią są te kraje stowarzyszone, w których obowiązują przepisy szczególne mogące mieć duże znaczenie dla lotów dronem. Regulacje dronowe w Europie (kraje niestowarzyszone w EASA) lub regulacje szczególne: BOŚNIA I HERCEGOWINA Źródło: Wikipedia W telegraficznym skrócie: Bez problemu Wyciąg najważniejszych przepisów: zgodnie z moją najlepszą wiedzą w Bośni i Hercegowinie NIE MA (jeszcze) szczególnych przepisów dotyczących lotów dronami (czy to z kamerą, czy bez). Niektóre źródła wspominają o ograniczeniu wysokości lotów do 30 metrów oraz o tym, że maszyna musi mieć łączność z bazą danych, która odpowiada za GeoFencing (czyli za to, by dron nie mógł wlecieć na obszar ograniczony). Niemniej, szczególnie ta pierwsza zasada wydaje mi się być mocno naciągana. Jeśli chcecie mieć czyste sumienie latając bezzałogowym statkiem powietrznym nad terenem tego kraju, stosujcie się po prostu do zasad zdroworozsądkowych. W praktyce: ja swoim DJI Mini 2 latałem w Bośni w kilku miejscach, w tym nad tak ludnymi obszarami jak centrum Mostaru czy wodospady w Kravicach. W żadnym z tych przypadków nie spotkałem się z biegnącą ku mnie ochroną czy policją i każdy lot wykonywałem bezproblemowo, trzymając się jednak maksymalnej wysokości ok. 150 metrów. Przyznam również, że w Mostarze polatałem trochę poza zasięgiem wzroku, co kosztowało mnie odrobinę stresu, kiedy jakiś jegomość zeskoczył ze Starego Mostu dosłownie kilka metrów przed moją maszyną… Ale tu cała wina spada na mnie – tego typu aktywności w tym miejscu można się było spodziewać. Dodam też, że drona do Bośni i Hercegowiny wwoziłem samochodem, więc nie mogę za wiele powiedzieć o ewentualnych problemach na lotnisku. CYPR (regulacje szczególne) Źródło: Wikipedia Cypr (północny) W telegraficznym skrócie: Trochę zachodu Wyciąg najważniejszych przepisów: Z racji na swój podział, Cypr obecnie stanowi swoistą zagadkę, jeśli chodzi o loty dronem. Jego północna część jest członkiem Unii Europejskiej jedynie nominalnie, jako że faktycznie pozostaje ona pod kontrolą państwa nie będącego w strukturach tej organizacji (Turcji). Zgodnie z literą prawa, w TEORII na obszarze całego Cypru powinny obowiązywać nowe regulacje europejskie. Faktycznie jednak wybierając się z dronem na północną część wyspy należy mieć świadomość, że tamtejsza administracja może mieć inne zdanie na ten temat. Z tego względu radziłbym unikać kłopotliwych sytuacji i raczej posiłkować się uregulowaniami tureckimi, a nie cypryjskimi/europejskimi. Zgodnie z powyższym, w tej sekcji zostawiam tylko sekcję „W praktyce”, bowiem w kontynentalnej Turcji jeszcze nie latałem. W południowej, „greckiej” części wyspy obowiązują ogólne regulacje europejskie. Jeśli chodzi o ogólne wskazówki, to na północy stosowałbym się do wcześniejszych zasad, czyli: Nie Latał dronem wyżej niż 50 m nad lądem lub wodą i dalej niż 500 m od siebie; Nie latał w nocy; Nie latał bliżej niż 8 km od lotnisk, 3 km od lądowisk dla helikopterów, 1 km od regionów zamieszkanych i 500 m od innych obiektów, dla których spadający dron może być niebezpieczny (pojazdy, drogi, pojedyncze budynki); Nie fotografował stanowisk archeologicznych (co ważne, bo jest ich na miejscu sporo) i obiektów użyteczności publicznej, chyba że po zgodzie osób zainteresowanych; Bezwzględnie nie fotografował instalacji wojskowych (których jest na Cyprze zatrzęsienie) W praktyce: O ile limit 500 metrów od operatora jest bardziej niż wystarczający dla większości zdjęć czy filmów, o tyle naprawdę trudno stosować się do wymogu maksymalnej wysokości lotu na poziomie 50 metrów. W niektórych przypadkach – np. zamków po tureckiej stronie – 50 metrów nie wystarcza nawet na dolecenie do połowy wysokości fotografowanej budowli (zakładając start spod niej). Nie do końca wiadomo również, co należy rozumieć przez „stanowisko archeologiczne” i „latanie nad nim”. Osobiście nie doświadczyłem absolutnie żadnych problemów podczas lotów nad zamkami Kantara czy Buffavento, a także w okolicach starożytnego Kurionu. Nikt nie zwracał tu na mnie żadnej uwagi, chociaż warto wskazać, że bawiłem na Cyprze poza sezonem. W okolicach mniej turystycznych – takich jak mniej znane ruiny leżące w głębi lądu czy na północnym wybrzeżu – prawdopodobnie nawet nie spotkacie nikogo, kogo w ogóle interesowałby Wasza aktywność. Ważne: na Cyprze jest NAPRAWDĘ dużo baz wojskowych, więc przed startem porządnie się upewnijcie, że żadna nie wjedzie Wam w kadr. Jest to o tyle newralgiczne, że obiekty lokalnej armii znajdują się w bezpośredniej bliskości zamku Św. Hilariona na północy czy na przylądku Greco na południu. Jeśli ktoś Was przyuważy, to może już nie być taryfy ulgowej. MOŁDAWIA (I NADDNIESTRZE) Mołdawia (i Naddniestrze) Źródło: Wikipedia W telegraficznym skrócie: Bez problemu/Upierdliwe Wyciąg najważniejszych przepisów: Zgodnie z informacjami z sieci, w tym momencie w Mołdawii nie ma żadnych regulacji zakazujących rekreacyjnego użytku dronów. Na użytek komercyjny trzeba zdobyć odpowiednie zezwolenie. Ogólnie zaleca się stosowanie zdroworozsądkowych zasad dotyczących pilotowania dronów, o których pisałem wyżej. Jeśli chodzi o Naddniestrze, to nie natknąłem się na przepisy szczegółowe. Źródło: W praktyce: W Mołdawii polatacie bezproblemowo. Wiele regionów kraju jest słabo zaludnionych, więc jeśli chcecie pocykać sobie trochę zielonych krajobrazów, to jesteście w domu. Bez żadnych trudności wzniesiecie maszynę także w okolicach atrakcji turystycznych, takich jak choćby winnica Cricova czy Stary Orgiejów. Pamiętajcie jednak, żeby w razie czego zapytać o zgodę osoby zainteresowane i zachować odpowiednią odległość od filmowanych obiektów. Ważne: w żadnym wypadku nie polecam latania w Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej, będącej nieformalnie pod kontrolą Rosji. Klimat panujący w tym quasi-kraju nie sprzyja używaniu kamer w ogóle, więc – prawdopodobnie – można się wpakować w kłopoty. NIEMCY (regulacje szczególne) Źródło: Wikipedia Niemcy Różnice względem ogólnych przepisów europejskich: Najważniejszą zmianą względem europejskich regulacji ogólnych jest to, że w Niemczech każdy operator drona musi być ubezpieczony od odpowiedzialności za szkody osób trzecich (normalnie w Europie wymaga się tego tylko od właścicieli cięższych maszyn). Ponadto, w krajach związkowych Brema oraz Nadrenia Północna-Westfalia obowiązują przepisy szczególne. W Bremie nie polatamy w ogóle, o ile nie mamy odpowiedniego zezwolenia, a regulacje w Nadrenii Północnej zawierają między innymi obostrzenia dotyczące korzystania z… gogli. Tych możemy generalnie używać tylko, jeśli nasza maszyna (ważąca więcej niż 250 g) jest obserwowana przez inną osobą, która może zwrócić naszą uwagę na ewentualne niebezpieczeństwa. W praktyce: w Niemczech lepiej zawsze pytać – zwłaszcza w przypadku atrakcji turystycznych (przyciągających większe ilości ludzi). Nad terenami słabiej zaludnionymi polatamy bez problemu. Weźmy też pod uwagę dbałość Niemców o prywatność. Większy dron nad czyjąś działką na 90% przyciągnie uwagę właściciela. UKRAINA Źródło: Wikipedia Ukraina W telegraficznym skrócie: Upierdliwe Wyciąg najważniejszych przepisów: Ukraińcy niby mają trochę wyjebane i zezwalają na loty bez rejestracji wszystkim maszynom, których waga nie przekracza… 20 kg. Jednak, co bardzo ważne, WSZYSTKIE loty maszyn wyposażonych w kamery wymagają zgody Departamentu Powietrznego, a dodatkowo powinny być koordynowane z… kwaterą główną tutejszych sił zbrojnych. W praktyce więc, jeżeli bardzo nam nie zależy, nad Ukrainą nie polatamy legalnie z czymkolwiek, co choćby przypomina kamerę. Najprościej mówiąc – latać niby można, ale tylko rekreacyjnie i bez fotografowania. W praktyce: na Ukrainie jak na razie latałem tylko nad Czarnobylem i faktycznie byłem zmuszony otrzymać na to zezwolenie nie tylko od odpowiedniego ministerstwa, ale także od zarządu Zony. W tym konkretnym wypadku można spróbować – podobnie jak ja – załatwić zezwolenie za pośrednictwem firmy, która Was do Czarnobyla zawozi. Procedura nie daje 100%-owej gwarancji na sukces, ale na szczęście jest bezkosztowa. Nad resztą kraju na pewno bym nie latał, chyba że byłbym w rejonach słabo zaludnionych. Za złamanie prawa lotniczego, stosowanego odpowiednio do operatorów dronów, obowiązują sankcje karne. WYSPA MAN Źródło: Wikipedia Wyspa Man W telegraficznym skrócie: Bez problemu Wyciąg najważniejszych przepisów: Przede wszystkim, oficjalna strona rządowa Wyspy Man – formalnie dependencji korony brytyjskiej – podaje bardzo konkretne informacje odnośnie użytkowania dronów na jej obszarze. Znajdziecie je tutaj. Niespodzianek nie ma. Lot dronami (z kamerą) dozwolony jest bez większych obostrzeń, a powinien odbywać się na maksymalnej wysokości ok. 120 metrów (400 stóp) i nie bliżej niż 50 metrów od „przeszkód” i 150 m od obszarów o dużej gęstości zaludnienia czy dużych zgromadzeń. Jeśli chodzi o lotnisko w Castletown, to tutejsza No Fly Zone obejmuje 3 km. Na Wyspie są wprawdzie dwa inne lotniska (w Andreas i Jurby), ale loty z nich odbywają się wyłącznie incydentalnie. Poza tym wspomniana wcześniej strona prosi przede wszystkim o zachowanie zdrowego rozsądku podczas lotu. W praktyce: Wyspa Man to raj dla droniarzy. Nawet jeśli formalnie nie wolno latać w pobliżu Castletown (sam nieświadomie złamałem ten zakaz), to nad resztą Wyspy polatacie bez problemów, a do tego zrobicie furę świetnych zdjęć. Weźcie tylko uwagę, żeby natychmiast opuścić drona, jeśli poprosi Was o to właściciel działki, którą sfilmowaliście/sfotografowaliście. Tutejsze regulacje bardzo mocno akcentują prawo do prywatności – prywatność to jedna z tych rzeczy, dla której Mieszkańcy Wyspy Man mieszkają tam, gdzie mieszkają. Wreszcie, jeśli nie wiecie, czy wolno Wam latać nad jakimś zabytkiem, to po prostu zapytajcie na miejscu. Nie sądzę, żebyście mieli jakiekolwiek problemy. WYSPY OWCZE Źródło: Wikipedia Wyspy Owcze W telegraficznym skrócie: Bez problemu Wyciąg najważniejszych przepisów: pomimo tego, że Wyspy Owcze stanowią terytorium zależne Danii, to przepisy dronowe na nich obowiązujące są bardziej liberalne niż te na kontynencie. Uczulam więc na to, by nie zakładać, że jeśli coś można robić na Farojach, to w Danii też. Główna różnica pomiędzy tymi obszarami jest taka, że na Wyspach Owczych bezzałogowców nie musimy rejestrować. Poza tym, jeśli chcemy pośmigać dronem nad Owcami, musimy spełniać następujące warunki: Latamy tak, by pozostawać minimum 150 metrów od osiedli i głównych dróg (łączących wioski i miasta) Nie latamy w pobliżu lotniska na Vagar (do 5 km od niego – UWAGA: ten obszar obejmuje kilka naprawdę scenicznych miejscówek) Nie latamy nad większymi zgromadzeniami ludzkimi (włączając kempingi i zgrupowania domów) Nie latamy wyżej niż 100 metrów Latamy w dzień i przy dobrej pogodzie, tak by maszyna pozostawała w zasięgu naszego wzroku Latamy tak, by nie przeszkadzać zwierzętom (patrz: W praktyce) Ponadto, do tego wszystkiego musimy naszego drona ubezpieczyć. To ostatnie jest o tyle ważne, że ewentualna kontrola na miejscu zacznie się prawdopodobnie właśnie od tego punktu. W przypadku złamania któregoś z zakazów, operatorowi maszyny grozi kara do wysokości 5000 DKK (circa 2500 PLN). Warto więc szarpnąć się na to nieszczęsne ubezpieczenie, zwłaszcza że jego najtańszy wariant nie będzie droższy niż 150 zł (ja nabyłem ubezpieczenie w Finansowej Chacie). Ponadto, na stronie duńskiej Agencji transportu i budownictwa istnieje cała sekcja dotycząca latania dronami nad Wyspami Owczymi, jednak nie została ona przetłumaczona na język angielski, a tłumacz Google nieco się na niej wykłada. Z tego, co się zorientowałem, zawiera ona jednak głównie informacje o obostrzeniach dotyczących pilotowania maszyn ważących więcej niż 25 kg. W praktyce: Na Wyspach Owczych polatamy na spokojnie i legalnie wszędzie tam, gdzie rozłożenie maszyny jest warte zachodu (czyli… właściwie na całym archipelagu). Zważywszy na znikomą szansę spotkania lokalnej policji, główne problemy występujące przy przelotach mają raczej charakter „naturalny”. Przede wszystkim – na Owcach często pada i piździ jak cholera. Przed każdym lotem warto upewnić się, że kiedy ewentualny deszcz lunie, Wasz dron będzie już bezpiecznie z powrotem na ziemi. Drugą, równie ważną sprawą, jest upewnienie się, czy maszyna nie będzie przeszkadzać okolicznym zwierzakom. Straszenie owiec jest na Farojach zabronione, więc nie startujcie w pobliżu dużych skupisk tych zwierząt. O ile jednak owca po prostu zwieje, o tyle niektóre gatunki ptaków mogą zachowywać się już znacznie agresywniej. Na Wyspach Owczych występują rybitwy popielate (które dały mi się we znaki na Svalbardzie – a tam nawet nie miałem ze sobą drona) oraz ostrygojady zwyczajne. Oba gatunki są znane z agresywnej obrony obszarów lęgowych, ale to ten drugi dwukrotnie sprawił, że musiałem lądować w trybie przyspieszonym. Cholerne ptaszyska się nie certoliły i próbowały bezpardonowo strącić mojego Mavica z powietrza, piszcząc przy tym jak potępione. Z drugiej strony, tutejsze mewy zupełnie nic nie robiły sobie z obecności maszyny. Przygotowując się do lotu, zwróćcie więc uwagę przede wszystkim na czynniki naturalne oraz na odległość od lotniska na Vagar. Port lotniczy znajduje się w bezpośredniej bliskości scenicznego jeziora Leitisvatn. Regulacje dronowe w Afryce Regulacje dronowe w Afryce, spisane w kolejności alfabetycznej: MAROKO Źródło: Wikipedia Maroko W telegraficznym skrócie: Niemożliwe Wyciąg najważniejszych przepisów: W chwili obecnej wwiezienie rekreacyjnego drona do Maroka jest zakazane. Najprawdopodobniej jest to spowodowane trwającym w tym kraju, nieustającym konfliktem zbrojnym o Saharę Zachodnią i – w efekcie – obawami marokańskiego rządu przed nieautoryzowanym filmowaniem odciętego regionu. Swoje być może robi tu również niechęć niektórych Muzułmanów do bycia obecnymi na zdjęciach robionych przez białych. O zgodę na użytkowanie drona na miejscu mogą wystąpić operatorzy komercyjni, ale jest to podobno długi i czasochłonny proces. W praktyce: nie myślcie nawet o tym, żeby drona do Maroka przeszmuglować. Brak jego zgłoszenia w deklaracji celnej skończy się jego konfiskatą bez możliwości odzyskania. Jeśli go zgłosimy, sprzęt przechowają dla nas na granicy i oddadzą podczas opuszczania kraju – wiąże się to jednak z opłatą (zgodnie z nielicznymi informacjami: pierwsze 3 dni są za darmo, a za dłuższe przechowanie zapłacimy 4% zadeklarowanej zawartości urządzenia). Zaznaczę też, że jeśli wjeżdżacie do tego kraju mając ze sobą trochę sprzętu fotograficznego, to celnicy na pewno zapytają Was, czy przypadkiem nie macie ze sobą drona, a w razie powzięcia wątpliwości – zapewne także sprawdzą. Kłamstwo w tym przypadku może skończyć się nawet natychmiastową deportacją. Regulacje dronowe w Azji Regulacje dronowe w Azji, spisane w kolejności alfabetycznej: JORDANIA Źródło: Wikipedia Jordania W telegraficznym skrócie: Niemożliwe Wyciąg najważniejszych przepisów: W TEORII latanie dronem w Jordanii jest jak najbardziej możliwe i legalne. Większość stron internetowych zajmujących się tematem podaje, że wymagane jest zgłoszenie do Civil Aviation Regulatory Commission (na 10 dni przed planowanym lotem), a po uzyskaniu zezwolenia obowiązuje kilka dodatkowych zasad: dronem polatacie w promieniu 500 m (i do wysokości 120 metrów) od oznaczonego we wniosku punktu startu, a jego pilot powinien mieć przynajmniej 21 lat oraz… odpowiednie doświadczenie, cokolwiek to znaczy. Dodatkowo operator musi być ubezpieczony od szkód na osobach trzecich. Niemniej… W praktyce: problem polega na tym, że teoria swoje, a praktyka swoje. Po pierwsze, pomimo tego, że formularz rejestracyjny dostępny jest tutaj, to nie bardzo wiadomo, do kogo go wysłać (ja wysłałem na kilka adresów i od żadnego nie uzyskałem odpowiedzi). Ponadto, już sam formularz jest dość problematyczny: wymaga nie tylko podania konkretnych dat i miejsc, w których chcecie latać, ale również przedstawienia dowodu na to, że latać faktycznie potraficie. Rozsądek podpowiada, że samo doświadczenie w lotach rekreacyjnych raczej tu nie wystarczy i wypadałoby mieć jakąś oficjalną podkładkę. Ale idźmy dalej. Zakładając nawet, że położycie lachę na formularz i postanowicie latać w Jordanii na nielegalu, natkniecie się na kolejny problem. Wiele osób mieszkających/pracujących w Jordanii (informacje z serwisu TripAdvisor i for Lonely Planet) twierdzi, że samo wwiezienie sprzętu do tego kraju jest karkołomnym wyczynem, bowiem maszyna może zostać skonfiskowana na lotnisku, najczęściej na podstawie braku akceptacji na loty ze strony CARC (ważna uwaga: Jordańczycy prześwietlają bagaże przylatujących pasażerów). Tym samym natykamy się na błędne koło proceduralne, które przerwać mogą tylko operatorzy skłonni zaryzykować utratę drona. O ile się zorientowałem, jakimś wyjściem jest zaaranżowanie zgody na loty przez miejscowego operatora turystycznego, ale także wtedy trzeba liczyć się z niedogodnościami. Otóż, zgodnie z informacjami w sieci, każdy lot zaaprobowany przez CARC musi odbywać się w asyście „urzędnika” (najprawdopodobniej policjanta), którego trzeba odpowiednio opłacić. Stawek nie znam (podobno są kosmiczne), ale na tym etapie researchu zrezygnowałem z zabierania drona do Jordanii. Wydaje mi się, że taka postawa jest dość powszechna. Podczas 12 dni pobytu w Jordanii na niebie nie widziałem ani jednej maszyny – nawet w rejonach wręcz błagających o zdjęcie z powietrza (Petra, Wadi Rum czy Dżarasz). Najprościej mówiąc – drona do Jordanii zabrać możecie, ale robicie to na własne ryzyko. Ja nie polecam. KAMBODŻA Źródło: Wikipedia Kambodża W telegraficznym skrócie: Bez problemu Wyciąg najważniejszych przepisów: Na ten moment w Kambodży nie obowiązują żadne skonkretyzowane przepisy odnośnie bezzałogowców, poza tymi, które obejmują stolicę kraju – Phnom Penh – oraz rejon świątyń Angkoru (wraz z Siem Reap). W obu tych miejscach obowiązuje bezwzględny zakaz latania bez wcześniejszej zgody odpowiedniego ministerstwa. Plotka głosi, że obszary te zostały objęte zakazem po tym, jak jakiś droniarz nieumyślnie sfilmował królową uprawiającą jogę. W praktyce: brak przepisów nie oznacza wprawdzie, że możemy latać wszędzie i bez pomyślunku, ale ja osobiście założyłem, że będę śmigał trzymając się zasad zdroworozsądkowych. Z Maviciem byłem w Kambodży zaledwie 3 dni, ale w tym czasie wycisnąłem doszczętnie jedną baterię nad Jedwabną Wyspą na północ od Phnom Penh i nie doświadczyłem najmniejszych problemów. Zakładam, że w innych rejonach kraju, pomijając te wspomniane wyżej, jest podobnie. MALEZJA Źródło: Malezja W telegraficznym skrócie: Bez problemu Wyciąg najważniejszych przepisów: Malezja jest jednym z niewielu azjatyckich krajów, który ma kompletnie wywalone na drony – przynajmniej na razie. Poza ogólnymi, zdroworozsądkowymi przepisami (zakaz latania w pobliżu lotnisk, maksymalna wysokość na poziomie 120 metrów, stały kontakt wzrokowy), niekomercyjni piloci maszyn bezzałogowych mogą latać praktycznie wszędzie, włączając w to miasta czy atrakcje turystyczne, które nie są oznaczone odpowiednimi zakazami. Zgodnie z niektórymi stronami internetowymi, jedynym wyjątkiem jest Putrajaya, czyli nowe centrum administracyjne Malezji, położone na południe od Kuala Lumpur. W praktyce: w Malezji latałem dronem tylko w jednym miejscu, ale było to miejsce bardzo ludne i popularne – jaskinie Batu na obrzeżach Kuala Lumpur. Start maszyny przeprowadziłem w odległości paru metrów od stanowiska lokalnej policji, która nawet się nie zainteresowała. Wygląda więc na to, że nawet duże atrakcje turystyczne sfilmujecie w Malezji z góry. Podejrzewam, że część kraju leżąca na Borneo również nie stwarza pod tym względem większych problemów, aczkolwiek upewniłbym się wcześniej, jeśli zamiarujecie latać nad obszarami chronionymi (takimi jak parki narodowe). TAJLANDIA Źródło: Tajlandia W telegraficznym skrócie: Trochę zachodu Wyciąg najważniejszych przepisów: najważniejszym wymogiem prawnym dotyczącym użytkowania dronów (z kamerą lub ważących więcej niż 2,2 kg) w Tajlandii jest obowiązek ich zarejestrowania. W teorii każdy taki dron powinien być zgłoszony na odpowiednim formularzu – znajdziecie go tutaj. Problem polega na tym, że ów formularz każe podać lokalizacje, w których chcemy latać, co może stanowić pewien problem, jeśli chcemy ściśle trzymać się litery tajskiego prawa. Drugą rzeczą jest to, że na rozpatrzenie naszego wniosku musimy dać odpowiedniemu ministerstwu do dwóch miesięcy. Większość z Was zapewne się zgodzi, że na tak długi czas przed wyjazdem czasem nawet jeszcze trudno określić, gdzie będziemy śmigać naszą maszyną. Poza tym, w Tajlandii obowiązuje też garść przepisów typowo praktycznych: bezzałogowcem nie wolno nam latać poza zasięgiem wzroku; w odległości bliższej niż 30 metrów od zgromadzeń ludzkich, zabudowań itp. oraz bliższej niż 9 km od lotnisk i lądowisk; a maksymalna wysokość lotu nie powinna przekraczać… 90 m. Nie jest to zbyt wiele, jeśli zależy nam na ujęciach typu straight-down. W praktyce: przyznam z lekkim wstydem, że sam nie rejestrowałem swojego Mavica przed lotami w Tajladnii, bo nawet nie wiedziałem, gdzie dokładnie będę na miejscu. Być może miejscówki na formularzu podaje się orientacyjnie, ale… no właśnie – tak naprawdę i tak nie doświadczyłem absolutnie żadnych problemów. W miejscach odludnych raczej nikt nie zwróci na Was uwagi, a lokalizacje, w których lot jest absolutnie zabroniony (jak choćby kompleks archeologiczny w Ayuthai pod Bangkokiem czy Sanktuarium Prawdy w Pattai) są zawsze dodatkowo oznaczone tablicami z zakazem dronowania. Generalnie możecie śmiało założyć, że duże atrakcje turystyczne będą opatrzone takimi właśnie tablicami i tam lepiej bezzałogowca nie zabierać. W ramach ciekawostki dodam, że podczas ostatniej nocy w Bangkoku widziałem Mavica, który wesoło leciał sobie nad tłumami zgromadzonymi nad ulicą Khao San. Nie znalazłeś tu interesującego Cię kraju? Zajrzyj do tego tekstu, gdzie znajdziesz linki, z których korzystam podczas przygotowywania się do wyjazdów z dronem.

jak wyglada dron nocą